Naczelne z Park Avenue

Screen Shot 2015-07-19 at 3.49.03 PM

Kilka tygodni temu, na łamach the New York Times pokazał się artykuł zatytułowany “Naczelne z Park Avenue ” opisujący życie w Nowym Jorku pewnej grupy społecznej. Autorka, Wednesday Martin, z wyksztalcenia antropolog oraz absolwentka literatury porównawczej, opisała życie mieszkańców najdroższej nowojorskiej dzielnicy Upper East Side.

Pani Martin mieszkała przy 900 Park Avenue. W okolicy tzw. „właściwego” Upper East Side – pomiędzy Lexington i Park Avenue, od 63 do 94 ulicy.
Martin przeniosła się tam z West Village i swoją przeprowadzkę opisała obrazowo jako “przeprowadzka z Litwy na Barbados.” Bardzo szybko zauważyła, ze Upper East Side ma zupełnie odrębną kulturę, jest bardzo podzielone i każdy ma tam swoją, dokładnie określoną rolę.

Mężczyźni przede wszystkim zarabiają. Rola kobiet jest bardziej skomplikowana – ćwiczą  bardzo intensywnie, wypełniają szafy ubraniami, stroją się nawet odprowadzając dzieci do szkoły, chodzą na eventy dobroczynne i mają zupełną obsesje na punkcie wzbogacania życia swoich dzieci.

Mężczyźni w większości ignorują swoje zony, traktując je jak płatnych pracowników – których zadaniem jest wyglądać pięknie i dbać o jak najlepszą edukacje dzieci. Kobiety z kolei, pomimo bardzo dobrego wyksztalcenia, drżą ciągle o to czy je mąż nie zdradza i czy ich nie zostawi. A stresy topią w butelkach (bardzo drogiego) wina.

W artykule pisze o swoich żmudnych poszukiwaniach torebki Hermes Birkin, symbol statusu, której zakup jest prawie tak trudny jak umówienie się na spotkanie z prywatną stylistką Michelle Obama.
Kobiety z Upper East Side chociaż nie pracują zawodowo, są bardzo gorliwe i nie mniej konkurencyjne. Nie spotkasz tutaj mamy w kucyku i jeansach. Wykwintne stroje obowiązują nawet na spacer, wszystkie wyglądają przynajmniej dziesięć lat młodziej, a wiele z nich zarządza domami i służbą jak prawdziwi szefowie korporacji.

W okolicy obowiązuje tez segregacja płci – lunche tylko dla kobiet bądź tylko dla mężczyzn. Czytając ten artykuł zdałam sobie sprawę ze takie spotkania „tylko dla babek” albo “tylko dla facetów” są w zasadzie nieobecne wśród moich nowojorskich znajomych.

Wracając do bonusów, które najbardziej zainteresowały nowojorczyków . “A wife bonus” jest często ustalany już w umowie przedmałżeńskiej. Niczym kontrakt o pracę. Jego wysokość nie zależy tylko od zarobków męża, ale także od „performance” zony – jak dobrze udało jej zarządzać budżetem domowym, czy jej dzieci dostały się “dobrej” szkoły, etc. Podobnie jak mężowie są nagradzani w bankach inwestycyjnych. Te bonusy z kolei dają zonie większa swobodę i przepustkę do odrobiny niezależności finansowej.

Podczas gdy ich mężowie zarabiają miliony, uprzywilejowane kobiety z dziećmi, pomimo bardzo dobrego wyksztalcenia, zajmują się organizacja przyjęć, prowadzeniem biblioteki albo pieczeniem ciasteczek na eventy – oczywiście wszystko bez żadnego wynagrodzenia. Praca zarobkowa przez kobiety jest uznawana za akt ekstrawagancji.

W społeczeństwie kobiet z Upper East Side jest tez duża hierarchia. Najwyższe stanowiska zajmują kobiety z najlepszymi torebkami…. Hermes Birkin jest obowiązkowa, ale najwyższą pozycje mają te z Birkin za przynajmniej 150,000 dolarów.

W Nowym Jorku bardzo trudno dostać się do dobrej szkoły. Same pieniądze nie wystarczą. (Nawet tak znaczne jak z Upper East Side). Liczą sie nie tylko osiągniecia rodziców ale i dzieci. Przed przyjęciem do szkoły dzieci przechodzą szereg testów. Między innymi psychologowie przyglądają się dzieciom w czasie zabawy i decydują czy pociecha nadaje się do danej szkoły.
Jak radzą sobie z tym mamy z Upper East Side? Zatrudniają specjalnych nauczycieli bądź terapeutów do zabaw. Takiego terapeutę można już wynająć za bagatela 400 dolarów za godzinę.
Ale to nie są jedyni dziecięcy terapeuci. Autorka opisuje, ze jej „koleżanki z dzielnicy” zatrudniają tez „trenerów do posiłków” dla wybrednych maluchów, osobnych trenerów do jazdy na rowerze aby brzdąc nauczył się jeździć w bezpieczny i właściwy sposób.

Pomoc w odrabianiu prac domowych nie wystarcza. Często mamy chodzą z dziećmi do szkoły, dosłownie do klasy, dzięki czemu mogą dowiedzieć się, w jaki sposób dziecko uczy się matematyki, tak, aby “najlepiej zrozumieć umysł swojego dziecka”.

Ba, dzieci służą tez do nawiązywania znajomości i kontaktów przez rodziców. Nie ma tam przypadkowych przyjaźni pomiędzy dziećmi ….
… brrrr…życie na Upper East Side brzmi trochę strasznie. Nieprawdaż?
<3

Ksiazka jest juz do nabycia w Polsce: Naczelne z Park Avenue 

Martin_Naczelne z Park Avenue_3D

20 comments

  1. Jutro wybieramy sie do NY to początek naszej podróży po USA. Nawet nie wiesz jak bardzo Twój blog jest pomocny. Dzięki za wszystkie informacje m.in ze nie warto z wyprzedzeniem kupować biletów na one world trade center czy za aplikacje dzięki ktorej można w okazyjnej cenie kupic bilet na przestawienie na bordway. Kto jest najlepszy…. Hajah Oczywiscie ze TWoj blog. Mam pytanie ponieważ wybieramy sie autem które chcemy odstawić na Parking w pobliżu hotelu w Okolicy 224 E 47th st. Szukając wyskakuje mi icon parking zdajemy sobie sprawę ze bedzie to trochę kosztowało ale czy można bez rezerwacji pojechać na dany parking i zapłacić? Bo tam jakieś kupony sa i nie bardzo wiemy o co chodzi pozdrawiamy serdecznie @travelepki

  2. Mieszkam w ny na brooklynie ale przcowalam na UES I mam tam duzo kolezanek ktore pracuja lub pracowaly I to jest prawda co jest napisane w tym artykule

  3. Bardzo trudno doradzić bo korki są zupełnie nieprzewidywalne na Manhattanie, zwłaszcza w piątek. Sprawdźcie gogle map i słuchajcie Sprawdź 1010 on AM radio (podają aktualizacje korków co 10 minut). Powodzenia!

  4. Oglądał ktoś Plotkarę? Mi ten opis UES bardzo przypomina serialowy UPS, chociaż tam było trochę więcej miłości i wydawało się być bardziej przyjazne miejsce.. 🙂 By the way świetny blog ! 🙂

Porozmawiajmy :)