Nowy Jork według Gatsbiego

gatsby 2

Ekranizacja Wielkiego Gatsbiego Baza Luhrmanna jest … niesamowicie płytka a zarazem wspaniała, czarująca i tandetna, bez smaku ale i uwodzicielska, romantyczna ale z przewaga stylu nad treścią …  jednym słowem jest doskonalą adaptacją powieści F. Scotta Fitzgeralda.

Jest dokładnie taka jak sam Wielki Gatsby.

The New York Times określił ten film jako park rozrywki. Ale Luhrmann nie tylko zamienił film w park rozrywki, ale i całe ukochane miasto Scotta Fitzgeralda, Nowy Jork przeniósł w lata 20-te. Dekoracje hoteli, witryny sklepów, barów nawiązują do czasow Fitzgeralda.

Odbiegając trochę od tematu  samego filmu … przygotowując tą notke i  zaglądając do Hotelu Plaza pomyślałam, ze w zasadzie Nowy Jork cały czas jest jak ta książka. To miasto jest jak z „Gatsbiego”, każdy daje się tutaj trochę ponieść, każdy jest pełen marzeń i skłonny zapłacić nawet wysoką cenę za swoje marzenia.

Nowy Jork jest błyszczący, migoczący, nęcący ale i ma swoja ciemną stronę. Wszystko jest szybsze, wyższe, większe, nowsze – takie troche za szybkie, za duże, za nowe.
Tutaj codziennie możesz obserwować jak wielkie marzenia się spełniają, bądź z hukiem uderzają o bruk ulicy. W Nowym Jorku lądują ludzie tacy jak Gatsby: pełni ambicji, nadziei, determinacji i marzyciele. Przecież „if you can make it here, you can make it anywhere”. Każdy wierzy, ze jest inny i ze z pewnością się uda.

Inne podobieństwo Nowego Jorku do same bohatera ksiazki Fitzgeralda to to, ze bycie Gatsbym to stan umysłu, tak jak Nowy Jork to stan umysłu. Jest to stan ciągłego duchowego głodu i niezadowolenia, niepokoju i ciekawości, chęci dążenie do osiągnięcia więcej i zobaczenia jeszcze więcej. To stan chciwości a zarazem nieposkromionego optymizmu. Jak to powiedział Jay Gatsby “Jak to nie można powtórzyć przeszłości? Oczywiście ze można!” … tak i wszystko, przynjamniej teoretycznie, jest możliwe w Nowym Jorku.

Ale wracajac do Nowego Jorku wedlug Gatsbiego. Nowy Jork świętuje premierę filmu w swoim stylu!

Jeżeli będziesz w Nowym Jorku warto wybrać się na premierę jakiekolwiek  filmu “dużego formatu”, takiego walsnie jak Great Gatsby. Jeżeli premiera jest zaplanowana przykładowo na 10 maja to znaczy, ze wszystkie kina bada wyświetlały film o 12 w nocy 9 maja. Tłum oglądających będzie składał się tylko z prawdziwych fanów (któż inny stałby w kolejce aby dostać się do kina o 24.00) … także widownia będzie w przebraniach. I to jest super. Tak samo było oczywiście z premiera Gatsbiego.

Nie tylko widownia, ale i miasto celebruje film. Miłośnicy Gatsby, wiedza że jedna z kluczowych scen rozgrywa się w Hotelu Plaza. Także oczywiście ten hotel, położony tuz przy Central Parku, w dniu premiery filmu udostępnił mowy apartament Fitzgerald Suite – wspaniały apartament na 18tym pietrze caly w stylu art deco.

Każdy szczegół w hotelowym apartamencie dotyczy życia Fitzgeralda, jego czasów, jak i również filmu Baza Luhrmanna. Narzuta, ręczniki na zamówienie haftowane z monogramem Jay Gatsby, inicjały Daisy nakreślone jako kwiat stokrotki. Ściany zdobią portrety Fitzgeralda i jego żony. Półki są wypełnione kompletem książek i prac autora, które zainspirowały filmowców w całej produkcji.

W hotelu w Rose Club Lounge odbywają się jazzowe party, podawane są ulubione drinki Fitzeralda. Hotelowy bar przekształcono w Moët pop-up bar, które oferuje specjalny koktajl (wymyślony właśnie tutaj) o nazwie Moët Imperial Gatsby.

Sklep Tiffany’ego na piątej alei, ten sam który “występuje” razem z Audrey Hepburn w Śniadaniu u Tiffaniego prezentuje  “The Great Gatsby Collection” zainspirowana filmem Luhrmann i stworzony we współpracy projektantka kostiumów. Biżuteria jest naprawdę zapierająca dech w piersi. Uosobienie luksus i ekstrawaganckiego przepychu ale na najwyższym poziomie. Szafiry, akwamaryny, diamenty … można przynajmniej popatrzeć:


W sklepie Prady w SoHo, tuz obok mojego biura, kolejna wspaniała prawie muzealna ekspozycja. Prosto z planu filmowego suknie damskie,  kapelusze, buty i biżuteria, a także szkice i projekty ubrań… jak świętować premierę filmu to tylko w nowojorskim stylu.

Here’s to you old sport!

(PS Jak to zdanie zostalo przetlumaczone?) xo

0 comments

  1. Powiało wielkim światem… A ja się tak zastanawiam jak wygląda życie “normalnej” amerykańskiej rodziny w NY? Takie rodzinne codzienne “zmagania”? Oraz życie starszych osób? Czy dla starszych jest wogóle w NY miejsce? Czy dzieci zajmują się starszymi rodzicami? Czy im pomagają?

      • Wbrew pozorom Nowy Jork jest bardzo wygodnym miejscem dla starszych osób, wszędzie można dojść na piechotę bądź środkami komunikacji miejskiej. Nie ma konieczności korzystania z samochodu. Wszystko można zamówić przez telefon z dostawa do domu i to 24 godziny na dobę. Jest wiele klubów, możliwości pracy jako woluntariusz dla osób na emeryturze ale nadal aktywnych.
        Co do opieki to jest trochę tak jak z dziećmi – nowojorczycy wszystko „outsoursuja” – zatrudniają pielęgniarki bądź emigrantów do opieki nad dziećmi i rodzicami. Sami nie mają na to czasu… To dobry pomysł na kolejna notkę

  2. Czytalam ..ileś tam razy….i poprzednia ekranizacja nie odzwierciedlila moich lekturowych odczuć.Opisalaś to tak plastycznie …/iście po amerykańsku/,że z niecierpliwoscia czekam na seans.

  3. “old sport” przetłumaczono na “mój drogi”. Bez rewelacji, ale nie ma chyba niczego, co mogłoby po polsku pasować idealnie.

  4. Wiele wiele wiele lat temu… może nie aż tak wiele, to nie jest bajka, prawdziwa historia – w czasach gimnazjum byłam w Nowym Jorku na bardzo krótki okres razem z moim tatą. Zakochałam się w tym mieście, chociaż byłam jeszcze dzieciakiem, ale rzeczywiście się zakochałam i ta miłość wciąż trwa, od 6 lat. Teraz zaczynam studia i serce mi się kraja, że spędzę kolejne 5 lat studiując i nie mogąc tam pojechać.
    Źle mi z tym. Czuję, jakbym miała depresję. Wiele moich znajomych pojechało do USA, są teraz, aktualnie, w NYC, nawet nie wiedzą, jak im zazdroszczę. Ale jako jedyna z nich wybrałam studia. I nie wiem czy dobrze robię. Podobno marzenia powinny być na pierwszym miejscu, a studia zawsze były na drugim, a jednak robię to, nie wyjeżdzam.
    Przepraszam, za taką wiadomość, nie miałam się komu wyżalić. Mam złe przeczucie, że jeżeli zostanę na studia już nigdy tam nie pojadę. A nie ma nic innego o czym bym tak bardzo marzyła, jak o NYC. Łudzilam się, że znajdę tam pracę, że tam się wyprowadzę, ale powiedzmy sobie szczerze, szansę na pracę i życie w NYC ma tylko przedsiębiorczy polak, najlepiej po studiach ścisłych, a ja do takich nie należę.
    Boję się, że zwariuję przez te kolejne lata, znów marząc. 11 lat marzeń będzie, jeżeli przeżyję studia. I co ja wtedy zrobię? Jak to śmiesznie brzmi. Marzę o czymś co prawdopodobnie się nie wydarzy, a jeżeli już to za minimalnie 5 lat, po magistrze.
    Nie wiem czemu. Nie wiem z jakiego powodu tak o tym marzę, po prostu chcę tam być. Chcę być szarym obywatelem, żyć, nie oczekuję wiele, tylko żeby to było właśnie w NYC.
    Jaka długa wiadomość 🙂 No cóż… nawet nie wiem jaki sens ma ta moja “historia”. Aż chce mi się płakać.

    • Kochana Arlie, przepraszam ze dopiero teraz odpisuje ale miałam strasznie zawirowany tydzień. Studia to bardzo dobra decyzja. Praca w Nowym Jorku, czy gdziekolwiek indziej, jako nielegalny emigrant nie jest bajeczna. Uwierz mi jak przyjedziesz służbowo za kilka lat do Nowego Jorku będziesz miała okazje poznać o wiele ciekawszy Nowy Jork niż Twoi znajomi którzy przenieśli się tutaj teraz.

      • Ale czy nie sądzisz, że i tak nie znajdę tam pracy po studiach? W żaden sposób, przecież tak mieszkają miliony ludzi, każdy z nich myśli w taki sam sposób. Nie ma szans na zdobycie wizy…

        • Jako studentka z pewnością dostaniesz wizę turystyczna. Przyjedz tutaj na 3 miesiące … rozejrzyj się, możesz zaczniesz praktyki w jakiejś firmie. A przede wszystkim zobaczysz czy faktycznie chcesz tu mieszkać. Mamy teraz w firmie praktykanta z Niemiec. On był zauroczony Nowym Jorkiem bardzo chciał tu pracować ale teraz po 3 miesiącach doszedł do wniosku ze to nie dla niego i za rok chce wracać do Niemiec…. To jest trudne miasto. Konkurencja jest bardzo duża, jest bardzo drogo nie każdemu Nowy Jork się podoba.

    • Ja tez i to bardzo. Natomiast mój mąż uważa ze nowa ekranizacja Wielkiego Gatsbiego to najgorszy film jaki widział … a ja uwazam ze ten film trzeba oglądać nie przez okulary 3D ale przez okulary Gatsbiegie i wtedy jest super 🙂

  5. Wybrałam się na ten film już dwa razy(za drugim razem podobał mi się bardziej niż za pierwszym;)… na dziś planuję obejrzenie wersji z Redfordem, oraz odgruzowałam książkę, co prawda po francusku, wiec lekko nie będzie. Niech żyje Gatsby!!:)
    W Paryżu również nie brakowało gatsby’owych ekspozycji)

  6. […] … Wczoraj poszliśmy na Jazz Age Lawn Party, wspaniałą imprezę na Governors Island. Organizowana co roku, wielka impreza w stylu lat 20 tych. Nowojorczycy wszelkie imprezy przebierane traktują bardzo poważnie, przebrania są fantastyczne, wszystko przy rytmie charlestona. Impreza, której nie powstydziłby się sam Gatsby (dla porównania więcej można przeczytać tutaj). […]

Porozmawiajmy :)