Dokładnie, od tej niedzieli będziemy oficjalnie bezdomni. Cały nasz dobytek jest już spakowany w pudła. Koty też spakowane jadą do rodziny. A my będziemy liczyć na życzliwość i kanapy znajomych.
Na jak długo – niestety nie wiem.
Zmieniamy mieszkanie, a dokładniej, staramy się kupić mieszkanie. Z mojego doświadczenia w Warszawie, po znalezieniu odpowiedniego mieszkania i załatwieniu formalności kredytowych pozostawało tylko otwierać butelkę szampana.
Niestety, nie w Nowym Jorku.
To miasto jest tak konkurencyjne, że tutaj żeby kupić mieszkanie pieniądze niestety nie wystarczą.
W Nowym Jorku większość budynków funkcjonuje jako coop. Trochę na wzór naszych spółdzielni mieszkaniowych. Zarząd budynku, w skład którego wchodzą wyłącznie obecni właściciele mieszkań, decyduje kto może kupić mieszkanie w „ich” budynku.
Coop-y narzucają cały inny zestaw ograniczeń na właścicieli mieszkań. Takich jak komu i na jak długo właściciele mieszkań mogą wynająć mieszkanie oraz jakiego zwierzaka mogą mieć (koty są ogólnie ok, ale psy muszą być zaakceptowane wcześniej przez Zarząd).
Im bardziej pożądany adres, im „lepszy” budynek tym wymagania co do przyszłych lokatorów są większe.
Nasze wymarzone M znaleźliśmy pod koniec lipca. Jest na Brooklynie, z pięknym widokiem na Manhattan, niedaleko parku, w budynku z lat 20-tych w stylu art deco i co najważniejsze, w ramach naszego, skromnego jak na Nowy Jork, budżetu.
I tak od lipca czekamy i czekamy na rozmowę, w czasie której zarząd, czyli nasi przyszli sąsiedzi, zdecyduje czy my nadajemy się na ich sąsiadów. I nie jest to zwykła formalność. Najlepsze jest to, ze mogą odrzucić nas bez podania oficjalnego powodu.
Musieliśmy dostarczyć cala masę dokumentów m.in.: wyciągi z banku (ze wszystkimi transakcjami w ciągu ostatnich 3 miesięcy), zeznania podatkowe za ostatnie 3 lata, listy rekomendacjami od znajomych i pracodawców.
Cierpliwie dostarczamy kolejne dokumenty już od 3 miesięcy czekając na zaproszenie na rozmowę – nadal nie wiemy kiedy będzie. W miedzy czasie musimy się wyprowadzić z obecnego, wynajmowanego mieszkania – i tak nasza czwórka od niedzieli będzie bezdomna.
Jak to powiedział Paulo Coelho “życie zna wiele sposobów na testowanie woli człowieka, albo w ogóle nic się nie dzieje, albo dzieje się wszystko na raz” … nie dość, że nie mam chwilowo stałej pracy to nawet nie mam stałego mieszkania … # Glamorous Life in NYC 🙂
10 comments
ech to prawda co rzekł Coelho:) Powodzenia!!
Dziękuję <3
Dobra, dobra M…wrzucamy drugi bieg i publikujemy wiecej i częściej i poproszę o aktualny rozkład jazdy na Broadway`u…na początek musicale.
hm … że niby to bezdomny w Nowym Jorku to żadna atrakcja 🙂 to nie jest taki zły pomysł następny post będzie o Broadway’u
A 666 Park Avenue nie ma nic wolnego? 😉
nie chcieli nas … Robbie jest ponoć zbyt podobny do właściciela:)
[…] W tym roku nasza rocznica będzie wyjątkowa. W tym dniu zostaliśmy zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną przez radą mieszkańców – mieszkania, które staramy się kupić (jak z NY potrafią utrudnić Ci życie tutaj). […]
[…] Wczoraj mieliśmy spotkanie z rada mieszkańców budynku, w którym staramy się kupić mieszkanie. Więcej o tym i o tym dlaczego jesteśmy bezdomni tutaj […]
O, widze, ze macie ten sam scratching post co my 😀 i tez stoi kolo kanapy, bo moja Mitka lubila zabawiac sie pazurami po kanapie 😀 ale odkad dostala scratching post to jej minelo:)
Niestety moje dwa potwory ignoruja scratching post ..:(