Amerykański system (nie)sprawiedliwości

W Ameryce od kilu miesięcy nagłówki gazet opisują dwa bardzo kontrowersyjne wyroki sadów. Oba wyroki – niezależne ale podobne – ponieważ dotyczą dwóch młodych chłopców i oskarżeń o zabójstwa.

Jeden z chłopców prowadząc samochód po pijanemu zabił 4 osoby, drugiemu zarzucono morderstwo bez dowodów i przysłuchując go w nielegalny sposób.

Pijany kierowca zostaje uniewinniony – sztab wysoko opłacanych prawników udowadnia, ze młody człowiek cierpi na „afluenzę”, stan / chorobę, która powoduje, ze z powodu nadmiernego bogactwa nie potrafi odróżnić zła od dobra. Drugi zostaje przesłuchiwany bez rodziców czy prawnika w wyniku czego sam przyznaje się do morderstwa i zostaje skazany na dożywocie. Bez dowodów zbrodni tylko na bazie swojego własnego zeznania.
Rodzice kierowcy, Ethana Couch’a (aka „Affluenza”) to jedna z bogatszych rodzin w Teksasie.

Sztabowi jego prawników udaje się przekonać sędziego, że nastolatek potrzebuje rehabilitacji a nie więzienia. Linia obrony Ethan’a to „nastolatek nigdy nie musiał przepraszać. Jeżeli kogoś zranił wysyłał mu po prostu pieniądze.”
Prawnicy argumentowali, ze nie potrafi wykazać związku pomiędzy swoim zachowaniem i konsekwencje a więc rehabilitacja jest lepszym wyborem. Zostaje skazany tylko na 10 lat nadzoru kuratorskiego.

Drugi 16-letni chłopak, Brendan Dassey, staje przed ławą przysięgłych a jego obrońca z urzędu nie umie bądź nie chce wychwycić nawet najbardziej oczywistych niespójności w zeznaniach oskarżycieli. Zostaje przesłuchiwany bez rodziców czy prawnika w wyniku czego przyznaje się do morderstwa i zostaje skazany na dożywocie. Bez żadnych dowodów tylko na bazie jego zeznania.
Sprawa Brendan Dassey’a ujrzała światło dzienne dzięki filmowi dokumentarnemu „Making a Murderer” dostępnego na Netflix. (Jeden z najgłośniej dyskutowanych teraz dokumentów w Stanach, naprawdę niesamowity i warty obejrzenia).

W czasie sprawy sądowej Dassey miał tylko 16-lat, jego IQ było na poziomie 70 czyli na granicy tego aby legalnie zakwalifikować go jako niepełnosprawnego intelektualnie. Jednakże za każdym razem kiedy był przesłuchiwany nie byli obecni adwokaci ani nawet jego matka. Zostaje skazany bez żadnych dowodów na dożywcie.
Lawa przysięgłych uznaje go za winnego. Gdyby jednak było go stać na dobrego prawnika wynik procesu byłby zupełnie inny.

Nie sposób nie ulec wrażeniu, zwłaszcza patrząc na te dwie sprawy, ze o sprawiedliwości decyduje liczba zer na koncie. Oczywiście są to bardzo skrajne przypadki, jednostkowe, nie bez powodu nagłośnione i gorąco dyskutowane przez amerykańską prasę ale… tak myślę czy
amerykański system ławy przysięgłych ma nadal racje bytu?
W amerykańskim systemie prawnym, jeżeli popełniono przestępstwo i aresztowano podejrzanego, ława przysięgłych decyduje czy zebrane dowody są wystarczające, aby uznać go za winnego. Ława przysięgłych to z założenie instytucja prawna polegająca na udziale społeczeństwa w wymiarze sprawiedliwości. Składa się ze zwykłych obywateli.  I to oni orzekają co do winy lub niewinności oskarżonego. Orzeczenie co do wysokości kary wydaje sędzia po wysłuchaniu werdyktu ławy przysięgłych. Z założenia, historycznie sprawnie działający system prawny czy jednak nadal ma racje bytu?

Amerykański system niesprawiedliwościPrzy współczesnej tak dużej znajomości psychologii, technik perswazji czy umiejętności manipulacji wynik rozprawy zależy zbyt bardzo od umiejętności prawnika. Czyż nie jest prościej zmanipulować ławę składającą się tylko z losowo wybranych osób a nie profesjonalnych sędziów?

Przysięgli, zwłaszcza osoby nie zajmujące się prawem zawodowo, mogą nie uchwycić niespójności w zeznaniach to prawnik musi umieć je pokazać. Prawnik może zdyskredytować świadka w oczach przysięgłych. Dlatego tez inteligencja i umiejętność wiązania faktów przez prawnika jest kluczowa co do wyniku rozprawy.

W wielu procesach decydują nie obiektywne fakty, ale pewne subiektywne odczucia sędziów przysięgłych co do zachowania, życia danego człowieka, przyczyn popełnionego przestępstwa, etc.
Jak pokazują te dwa przypadki, opisane powyżej wynik rozprawy, nawet tak istotnej jak w kwestii oskarżenia o zabójstwo, może prawie wyłącznie zależeć od tego czy nas stać na dobrego prawnika.

7 comments

  1. swietny tekst Magda, dzieki za niego ! Stany sa wlasnie takie – jak na filmach czesto pokazuja, za pieniadze mozna zdzialac bardzo wiele. Co wiecej Amerykanie wcale tego nie ukrywaja…. doskonale dobrane zdjecie przewodnie

  2. Dobre pytanie. Od razu przypomina mi się “Dwunastu gniewnych ludzi” i w mojej głowie łańcuszek myśli od razu prowadzi do pokrewnego tematu, mianowicie kary śmierci….

  3. Ciekawe pytania a ja napiszę od mojej strony. Jeden sędzia który decyduje o twoim losie w małym mieście i jest powiązany z miejscową “elitą” i prokurator będący w tej samej relacji. I jednemu i drugiemu nie przyjdzie do głowy żeby postawić zarzuty komuś z tej elity czy by ja skazać. Za to w USA owszem za pieniądze możesz się wybronić ale dzięki ławie przysięgłych i prokuratorom którzy są bodaj wybierani w wyborach zależy na tym żeby tym elitom dołożyć. Dlatego prokurator w USA nie będzie ścigał staruszki za batonik wart 90 groszy który może i ukradła ale szkoda się tym zajmować. Za to żeby narobić sobie reklamy ten prokurator będzie się starał wytoczyć sprawę jakiejś znanej osobie. W USA już kilku aktorów zostało skazanych na więzienie za niepłacenie podatków a ilu w Polsce? W Polsce największym problemem są sitwy miejscowych “elit” które są zwykłymi lokalnymi mafiami.

  4. No i macie kontradyktoryjny model procesu karnego…A tak wielu pluje na PiS że chce wrócić do inkwizycyjności czyli ingerencji Sądu w zbieranie materiału dowodowego i przeprowadzanie dowodów z urzędu.

Porozmawiajmy :)