Kto jest czarny w Ameryce?

by littletownshoes
0 comment

121207033606-black-in-america-split-story-top

Odkąd stałam się pełnoprawnym (prawie) obywatelem amerykańskim bez przerwy muszę odpowiadać na pytanie o “kolor skory”. Kategoria “rasa” pojawia się we wszystkich ankietach: od formularzy szkolnych po aplikację o pracę, we każdym wniosku o kredyt jak i podczas wizyty u lekarza.

Pamiętam jak po przyjeździe do Nowego Jorku moja młodsza koleżanka, Angielka z pochodzenia Hinduska, ze łzami w oczach odmówiła odpowiedzi na pytania w ankiecie. Odpowiadając, ze ona nie jest ani czarna, ani biała, ani żółta … tylko brązowa. Opcji brązowej niestety w ankietach nie ma.

Jednak wbrew temu co może się nam Europejczykom wydawać – to nie jest to przejawem rasizmu czy dyskryminacji, tylko wręcz przeciwnie dane te służą do pilnowania czy osoby nie są dyskryminowane ze względu na ich kolor skory.

Takie ankiety służą rządowi Stanów Zjednoczonych do wdrażania tzw akcji afirmacyjnych. Ankiety pozwalają tez na analizowanie sytuacji ekonomicznej, poziomu wykształcenia rożnych grup etnicznych i kształtowanie polityki tak aby wyrównać szanse pomiędzy rożnymi grupami społecznymi.

W latach pięćdziesiątych w całej Ameryce zakazano segregacji rasowej.
Jak się ostatnio dowiedziałam z szalenie interesującego filmu dokumentalnego „Who Is Black In America?”” w latach 70tych przeprowadzono doświadczenie w czasie którego dano dzieciom lalki w rożnych kolorach. Okazało się ze zarówno dzieci białe jak i czarne wybierały białe lalki. Na pytanie dlaczego odpowiadały, ze lalki białe są ładne i dobre, a czarne brzydkie i złe.

Należy dodać, ze w latach 70tych, pomimo obowiązującego zakazu segregacji, biali i czarni nadal żyli osobno, dlatego tez rząd podjął szereg decyzje mających na celu zmniejszenie segregacji. Oczywiście żadne działania nie byłyby możliwe bez dokładnych danych i stąd wszech-obowiązujące ankiety.

Z drugiej strony te ankiety niestety przypominają o kolorze skory, i jakby automatycznie wymagają od nas identyfikacji z określoną grupą etniczną.

W pracy mam koleżankę, która zawsze wszystkich poprawia. Znacie ten typ taka co zawsze „wie lepiej”. Zupełnie niewinnie plotkując o niej przy kawie z inną koleżanką-Amerykanką usłyszałam, że to dlatego, ze “ona jako czarna dziewczyna z Teksasu zawsze musiała wszystko wszystkim udowadniać ” … hm … mi nawet nie przeszło przez myśl, ze ona jest Afroamerykanką. Zdałam sobie sprawę ze definicja „rasy” w Stanach odbiega od koloru skory.

Podobna historia, znajoma na pierwszym roku studiów dzieliła pokój w akademiku z dwoma Afroamerykankami, które to były przekonane ze ona jest tez czarna … do momentu pierwszej wizyty jej rodziców. (Obydwoje jej rodzice są biali, jak i moja znajoma. My tylko czarne kręcone włosy).

Większość z Was czytała z pewnością “Punkt przełomowy” Malcolma Gladwell. Autor, który ma absolutnie biały kolor skory, w ankiecie z pytaniem o rasę wpisuje „czarny”. Ostatnio na autorskim spotkaniu z okazji publikacji swojej najnowszej książki opowiadał ze stanowił jedną trzecią czarnych dzieci w swojej szkole podstawowej w Kanadzie.

Inna znana aktorka Rachel Meghan Markle (występuje w serialu „Suits”) wbrew temu co może nam się wydawać również uważana jest za Afroamerykankę.

Z drugiej strony właściciel egipskiej restauracji w sąsiedztwie, o ciemnobrązowym kolorze skory nie utożsamia się z Afroamerykanami. Mieszkańcy północnej Afryki nie są tez statystycznie zaliczani do „rasy czarnej”.

Co więc decyduje o tym, jakiej rasy jesteśmy? Czy sami możemy zadecydować o przynależności?
I tak często osoby które mogłyby się wydawać „czarne” określają siebie jako białe i odwrotnie. Jaką kategorie ma wpisać dziecko pary której jedna osoba pochodzi z Japonii a druga z Haiti?
Z drugiej skoro strony akcja afirmacyjna amerykańskiego rządu ma pomoc mniejszościom – w jaki sposób możemy stwierdzić ze pomoc jest dostarczana faktycznie potrzebującym? Szereg pytań retorycznych, wiem.

Ale pomimo całego mojego zrozumienia dlaczego powstały te ankiety z pytaniami o rasę, mam wrażenie ze teraz przychodzi czas na zmiany. Dysproporcje w Stanach są olbrzymie, ale w mniejszym stopniu dotyczą obecnie koloru skory, co zamożności i różnych klas społecznych.

0 comment
0

You may also like

0 comment

tomek q jakchcemy January 24, 2014 - 3:05 pm

No niezły miszmasz z ‘tymi rasami’.
A co z wyznaniem (przekonaniami religijnymi)? – jest miejsca w ankietach na taką odpowiedź?

Reply
Little Town Shoes January 24, 2014 - 3:47 pm

@ Tomek, to temat na osobna notkę, w Stanach jest około 2000 wyznań i kościołów. Ale pytań o religie (na szczęście) nie ma.

Reply
Edzia January 24, 2014 - 3:35 pm

Moj maz (bialy Polak 😉 ) jest tu uwazany za latynosa, poniewaz ma ciemna karnacje i oczy. Wiele razy byl zagadywany w jezyku hiszpanskim. Ja natomiast dopieru tutaj docenilam to, ze jestem niebieskooka blondynka 😉

Reply
SABATOWKA January 24, 2014 - 4:00 pm

Jakby nie patrzyć, ankiety, oytania o różne przynależności, od razu klasyfikują. A najlepsze jest to, że ani kolor skóry, ani pochodzenie, ani wyznanie tak na prawdę nie mają wpływu na to, czy ktoś jest inteligentny, pomocny, dobry, wrażliwy, mądry, etc., etc. Wiadomo – środowisko, z którego wychodzimy ma wielki wpływ na to, kim będziemy, ale nie do końca decyduje o naszym człowieczeństwie. Rozumiem walkę z rasizmem, tylko czy te wszystkie pytania nie budują murów? A gdyby pytań nie było, gdyby – w razie przejawów nietolerancji – wystarczyło powołać się na odpowiednie przepisy? Gdy pracowałam w Austrii, nie luiłam mówić, że jestem Polką. Niby żaden wstyd, ale od razu patrzono, czy nie piję lub nie kradnę. Mam więc niesmak, jeśli chodzi o ankietowanie, dopytywanie, itd.

Reply
Little Town Shoes January 24, 2014 - 4:09 pm

Sabatowka, zgadzam się w zupełności. Rozumiem ze w pewnym momencie w Stanach, w latach 70tych, to była konieczność. Ale obecnie ankiety wymagają od nas identyfikacji i dlatego tez mogą budować mury.
Podobnie mam tez z narodowością. Często znajomi mówią mi o musisz poznać XYZ ponieważ on tez jest z Polski. Ale dla mnie to naprawdę nie ma az takiego znaczenia. Nie będę spędzać z kimś czasu tylko dlatego ze jest z Polski, ale dlatego ze mamy podobne zainteresowania, wartości i etc….

Reply
julia January 29, 2014 - 10:29 pm

ciekawe jak interpretować wynik ankiety w przypadku dyskryminacji kogoś kogo otoczenie uważa za czarnego (tak jak napisałaś ze względu na np. kręcone włosy) a wpisuje w ankiecie że jest biały. dyskryminowany jest wtedy jako biały czy czarny ? 😉 dane statystyczne miarodajne jak rozkład jazdy mzk

Reply
Ż March 1, 2014 - 2:51 pm

Te ankiety to dość dziwna sprawa. W niektórych podaje się też religię, orientację seksualną i płeć. Zaznacza się w nich, że nie wpływają one na zatrudnienie kandydata. Skoro nie wpływa to nie wiadomo po co tak na prawdę są. Niby są oddzielane od aplikacji o pracę ale z drugiej strony spotkałem na niektórych opcję dla pracodawcy do zaznaczenia : shortlisted, interviewed, appointed. Żeby to zaznaczyć to musi wiedzieć kto konkretnie wypełniał ten formularz. Ja staram się tego nie wypełniać, bo przyjęło się chyba, że białego mężczyzny, katolika i to jeszcze heteroseksualnego nie da się dyskryminować, więc wydaje mi się, że szanse na pracę są najmniejsze. Jesli to jest brane pod uwagę oczywiście. Jakoś nie wyobrażam sobie jak to może pomóc w czymkolwiek. Nawet jeśli rząd monitoruje kogo zatrudnia pracodawca to nawet jeśli zatrudnia on samych białych, czerwonych czy czarnych nie znaczy jeszcze ze dyskryminuje kogoś, może akurat Ci kandydaci byli w danej chwili najlepsi. Świat dąży do tego, żeby wszystkich wszędzie było po równo (mężczyzn i kobiet, homo i hetero, czarnych białych i kazdych innych) a wiadomo że tak nigdy, nigdzie nie będzie. Niedawno była głośna sprawa protestu czarnych na jakimś uniwersytecie, który w danym roku przyjął na studia tylko ok. 30 czy 300 studentów czarnych. Po zbadaniu sprawy okazało się, że przyjął wszystkich czarnych, którzy wysłali aplikację w tym roku…. A więc wyszło na to, że jeśli kogoś dyskryminuje to inne rasy, gdzie procent przyjetych byl ponizej 100%. Gdyby biali protestowali przeciw dyskriminacji to byłby skandal. Tak samo jakby powstawały stowarzyszenia białych np. artystów, sportowców itp. których czarna społeczność ma wiele. I tak równouprawnienie staje się wielkim żartem niestety.

Reply
Little Town Shoes March 1, 2014 - 8:43 pm

„Z” zgadzam się w 100 procentach, te ankiety miały sens w latach 70tych ale teraz powodują więcej problemów niż jest z nich pożytek. Myślę ze pod tym względem Stany znalazły się w ślepym zaułku z którego nie wiadomo jak wybrnąć.

Reply

Porozmawiajmy :)