Gdzie i jak ćwiczyć? (aby wyglądać jak Karlie Kloss, oczywiscie)

W Nowym Jorku na każdym kroku spotyka się kluby fitness. A wybór jest bardzo duży począwszy od zajęć jogi nago, po zajęcia w skórzanej bieliźnie – każdy znajdzie cos dla siebie 🙂

Jeżeli planujesz popyt w Nowym Jorku przez tydzień albo dłużej to dlaczego nie spróbować chociaż przez chwile wtopić się w tłum i żyć jak miejscowi? Taki typowo nowojorski dzień konieczne musi obejmować zajęcia fitness. To tutejsza religia. Ale bardziej kult zdrowia niż urody.

Powszechnym trendem jest nie tyle bycie szczupłym co bycie wysportowanym. A ze nowojorczycy mają bardzo mało czasu, wiec wspólnym mianownikiem wszystkich klubów jest to, ze gwarantują efekty w możliwie najkrótszym czasie … prześcigając się w coraz to nowych sposobach treningu. I tak mamy:

1.ModelFit

Karlie-Kloss-Modelfit

Jeżeli chcesz poćwiczyć z gwiazdami to ModelFit jest dobrym miejscem aby spróbować. Relatywnie nowy klub obiecuje dużo. Pośladki jak Karlie Kloss, figura jak Kate Upton? Ponoć możliwe. Obie modelki należą do stałych bywalców klubu. Ostatnio dołączyła do nich tez Taylor Swift. Klub oferuje zajęcia fitness, które są polaczeniem fitness, pilates, joga, i wszystko inne co akurat na topie czyli przykładowo diety oparte tylko soki. Za jedne zajęcia zapłacimy 40 dolarów.

2.ToneHouse

“O mój Boże, czy próbowałeś ToneHouse? To najtrudniejszy trening w Nowym Jorku!” to początek większości rozmów w nowojorskim metrze. Male studio w centrum Manhattanu ale z duża ilością najróżniejszych zabawek do ćwiczeń i bardzo wysokim poziomem intensywności. Tylko dla naprawdę zaawansowanych sportowców. Za jedne zajęcia zapłacimy 35 dolarów.

3. SoulCycle

Screen-shot-2015-03-25-at-12.12.16-PM-800x470

O tym klubie pisałam i obiecałam sobie spróbować w tym roku. (Nadal, niestety jest to na mojej liście „do zrobienia”). SoulCycle (ponoć) zmienia nie tylko ciała ćwiczących ale i ich życie. Jest tu wszystko – przyciemnione światła, zapachowe świeczki, motywujący instruktorzy i bardzo dobra muzyka. SoulCycle kompletnie zdominował nowojorską scenę fitness. Współpracują z domami mody (sprzedając T-shirty za $100+), z firmami dostarczającymi świeżo wyciskane soki (wydaje się to obowiązkowe w każdym klubie fitness).

Powszechna opinia jest ze SoulCycle jest jak kult, nie można zrezygnować jak się spróbowało chociaż raz.

Za jedne zajęcia zapłacimy 35 dolarów.

2. Monster Cycle

Ten klub został zainspirowany przez SoulCycle, MonsterCycle jest dla osób mniej podążającym za popularnymi trendami. Zamiast T-shirt– skórzane gadżety i mowie tu o kneblach i skórzanej bieliźnie.

Zajęcia są w piwnicy, w ciemnym pomieszczeniu a jedyne światło dochodzi z olbrzymiego ekranu telewizyjnego. Nawet rowery są czarne a zajęcia to tez multimedialne doświadczenie.

Z pewnością inne doświadczanie niż w zwykłych miejskich klubach

The Movement

Screen Shot 2015-04-12 at 8.24.18 AM

The movement ma licznych zwolenników nie przez same ćwiczenia ale przez fakt ze cześć z zysków przeznaczana jest na cele charytatywne. Zajęcia kosztują $32 z tego dolar jest przeznaczany na cele charytatywne. Raczej symboliczna oplata … ale gest w dobrą stronę. Po każdych zajęciach czujesz się lepiej nie tylko dlatego ze robisz cos dla siebie ale wspierasz ogólny trend pomagania innym.

Joga na golasa

„Ćwicząc jogę nago uwalniasz się od negatywnych uczuć do swojego ciała i zyskujesz mocniejszą więź z samym sobą” – tłumaczy instruktor Zensuality, nowego studia jogi, Zajęcia odbywają się tylko w piątkowe wieczory. Studio jest oświetlone tylko świecami, spokojna atmosfera. Małą, kameralną przestrzeń, z dużym lustrem. Pomimo zachęcającego opisu … nie jestem pewna czy chciałabym oglądać nagiego sąsiada w pozie psa z głową w dole. Hm… nie dziękuję. Ale jak wszystko co inne w Nowym Jorku znajdzie swoich amatorów. I nikogo to nie dziwi.

# # #

Na jakie zajęcia byście się skusili? <3

4 comments

  1. Czy możesz napisać coś o ośrodku Spa-żadna ekstrawagancja, ale łatwo dostępny i oferujący np. podgrzaną wodę z Atlantyku? Może to głupio brzmi, ale po locie na Gran Canarię, miałam wielki problem z mięśniami i ratunkiem dla mnie była kąpiel w ciepłej słonej wodzie i sauna.

    A propos jogi- pies z głową w górę- w wydaniu nagiego mężczyzny, może być interesujący…..:)))

  2. Hmmm, ciekawie pisałaś o SoulCyce. Byłam u nich na zajęciach w DC i powiem, że wrażenia bardzo średnie. Muzyka maksymalnie głośna, jak w klubie nocnym, ciemno, rowerki stłoczone, a instruktorka tempo narzuciła niesamowite. Cóż, może nie te lata już 🙂

Porozmawiajmy :)