Dlaczego Amerykanie boją się szczepionek?

Ostatnio choruję dużo. Może to pogoda, może zmęczenie. Ale niestety zdarza mi się obcować coraz częściej z tą frustrującą maszyną zwaną amerykańską służbą zdrowia.

Nie wiem czy pamiętacie notkę „Ameryka to wspaniały kraj tylko nie choruj”… moja opinia na ten temat nie zmieniła się nic a nic. Ba, wysiadując w różnych poczekalniach mam okazje nasłuchać różnych, ciekawych historii.

I tak, najmodniejszym tematem dyskusji w amerykańskich poczekalniach jest odra.

Od kilku miesięcy w Stanach rośnie liczba przypadków zachorowana na odrę. Zgodnie z informacjami z gazet w ubiegłym roku było ponad 600 zachorowana, ale tylko w ubiegłym miesiącu ponad 100. Tak to

Screen Shot 2014-01-22 at 9.02.03 AM

Tak duża liczba wynika z kolei z lawinowego wzrostu liczby rodziców, którzy odmawiają szczepień dla swoich dzieci. Ruch antyszczepionkowy w Stanach jest niestety szalenie silny.

Rozpoczął się od raportu opublikowanego w 1998 roku w którym to sugerowano związek szczepionek z autyzmem u dzieci. Chociaż raport później okazał się oszustwem i został wycofany, zapoczątkował ruch antyszczepionkowy.

Dziś, nadal niektórzy amerykańscy rodzice unikają szczepień wierząc w powiązanie pomiędzy szczepionkami a autyzmem. Są tez tacy, którzy nie szczepią dzieci ze względów religijnych. Ale jest tez nowa fala rodziców nieszczepiących dzieci – pochodzą oni z najzamożniejszych osiedli w Los Angeles i San Francisco. Oni odmawiają szczepień ponieważ „planują wychowywać dzieci w zgodzie z naturą.”

Problem w tym, ze odra jako choroba nigdy nie została wyleczona. Nadal nie wiemy jak ja leczyć. Powszechnie się uważa ze nieszczepienie nie jest groźne dla społeczeństwa jeżeli zaszczepionych jest 97% dzieci. W Stanach jednak liczba dzieci nieszczepionych wzrasta tak szybko, ze w niektórych stanach procent zaszczepionych dzieci wynosi już tylko 90%. A wiec jest realne ryzyko wybuchu epidemii.

We wszystkich stanach Ameryki rodzice mogą odmówić szczepień na podstawie zwolnienia lekarskiego – co jest uzasadnione. Przykładowo, dzieci chore na białaczkę nie mogą być szczepione ponieważ ich system odporności jest za słaby.

Niektóre ze stanów pozwalają jednak na odmowę szczepień ze względów religijnych / wierzeniowych / filozoficznych przekonań. I tutaj zaczyna się problem.

Sytuacja zaczyna być tak paranoiczna prawie tak jak z bronią (więcej o tym tutaj). Niektórzy Amerykanie uważają, ze nakaz szczepionek to ingerencja w ich wolność osobistą, a nie kwestia zdrowia publicznego…

32 comments

  1. Jak można wierzyć we wszystko co mówi ktoś i nie myśleć samodzielnie? Teraz zmuszają do szczepień, robią agresywne kampanie a wszystko żeby siać panikę. Ebola miała słaby efekt, to teraz odra. Jakby to było dobre, to by tego nie zmuszali. Zmusza się do szczepieni dzieci a dorośli? Dlaczego im się nie robi takiej wody z mózgu? Bo dorosły powie, że szczepienie źle na niego wpływa a dziecko nie. Myślisz, że oni chcą żeby ludzie nie chorowali? Maja z tego dochód, wiec naiwnie myślisz. Co do leczenia odry, to na wiele chorób nie ma leków- na ospę, świnkę, nawet grypę. Łagodzi się objawy i leży w łóżku. Ja chorowałam na ospę, świnkę, różyczke i szkarlatyne i jakoś mnie to nie zabiło. Szczepia się teraz oddałam zachorowania na później a wiadomo, że choroba wieku dziecięcego 20 lat później może być śmiertelna. P.S. od 8 lat na nic się nie szczepienie, mój mąż od 15 lat i od tego czasu przestalismy chorować, nawet przeziębienie trwa 2 dni bez leków. Jak się przestanie jeść śmieci, palić i siedzieć na kanapie to gwarantuje zdrowie powróci.

    • Zdrowe jedzenie i inne stymulatory układu odpornościowego oczywiście mogą poprawić stan zdrowia, ale nie zapewniają ochrony przed specyficzną chorobą tak jak szczepienia.
      Jeżeli jak piszesz chorowałaś przykładowo na ospę to w przyszłości możesz mieć inne duże problemy ze zdrowiem takie jak półpasiec, niezwykle bolesne choroby nerwów i inne choroby skory.

      • Szczepienia to trudny temat. Jako mama 2 dzieci starająca się świadomie dbać o zdrowie całej naszej rodziny dużo czytałam o “za” i “przeciw” szczepieniom, rozmawiałam z różnymi lekarzami i mój wniosek jest taki, że należy jednak do tematu podchodzić ostrożnie. Rzeczywiście są choroby na które leków nie ma, tzn nie ma na przyczyny, ale objawowo można je leczyć jak wszystko, z lepszym lub gorszym skutkiem. To choroby rzadko obecnie spotykane, wyeliminowane poprzez szczepienia, dzięki czemu nie mutują, i na to pewnie warto się szczepić. Ale gro szczepionek wcale nie chroni przed chorobą! ponieważ dana choroba może być wywołana przez 30 różnych szczepów wirusów, a szczepionka zawiera tylko np 2 lub 3. Stąd prawdopodobieństwo trafienia na wirus na który się zaszczepiłeś jest dość małe. To co jest jednak dość niebezpieczne, i co odstręcza rodziców przed szczepionkami, to sposób ich produkcji i zawartość ampułki poza samymi dezaktywowanymi wirusami – a to już chemia w czystej postaci w dodatku w proporcjach pilnie strzeżonych i zwykły śmiertelnik nie wie czym jest szprycowany tak na prawdę. Co mnie osobiście się w tym temacie nie podoba najbardziej, to bierność służby zdrowia (i to chyb wszędzie na świecie) w rejestrowaniu reakcji nieporządanych, odczynów poszczepiennych itp. Sama miałam z tym do czynienia kiedy moja 6 miesięczna wtedy córka, 2 dni po szczepieniu wylądowała w szpitalu z drgawkami i na informację, że to może po szczepieniu jakaś reakcja organizmu – że może za silna dawka dla takiego malucha itp wszyscy się wypierali że z pewności nie i w zasadzie nic się nie stało, bo to “normalne żeby maluch miał rotawirusa, adenowirusa i Zapalenie Układu Moczowego spowodowane e-coli jednocześnie” … nikt tego nie rejestrował, nikt nie zastanowił się nawet że jakby takie dane statystyczne zbierać to by wyszło jaki rzeczywiście negatywny efekt mają szczepienia i czy dałoby się to wyeliminować. Dodam jeszcze, że ta akcja w szpitalu to był pierwszy i ostatni raz kiedy moje dziecko miało styczność z antybiotykiem, a ma dziś 5 lat i naprawdę nie choruje z byle powodu. Według mnie, każdy powinien podejmować decyzję o szczepieniu zgodnie z własnym sumieniem. Ale jeśli się na coś dziecka nie zaszczepi to potem nie psioczyć na lakarzy gdy jednak np ospa przebiega gorzej niż się spodziewaliśmy.
        Pozdrawiam

  2. Bardzo ciekawy post.ale mysle ,ze to dotyczy nas wszystkich…mieszkancow tej planety, a nie tylko Amerykanow. Gdybym posiadala potomstwo tez bym nie szczepila dzieci. Unikam lekarzy jak ognia,ten caly system jest niestety chory….truja nas jedzeniem (OGM) i nie tylko ….poto zeby nas leczyc i dawac zarabiac koncernom farmaceutycznym. Dlaczego coraz zadziej mozna znalesc na polkach produkty pochodzenia roslinnego,naturalne??…Jestesmy ”zywymi organizmami” i leki pochodzenia syntetycznego ,z cala pewnoscia nam nie pomoga a wrecz przeciwnie ….wczesniej czy pozniej beda mialy uboczne skutki. Pozdrawim <3

    • Popieram w 100%.
      Może zamiast takich postów jak ten, lepiej napisz o sztucznym jedzeniu które jest serwowane, już niemal wszędzie. A Ameryka w tym przoduje. To chyba większy problem i przyczyna chorób niż te unikanie szczepionek które starałaś się nam przedstawić Autorko.

  3. Chyba nie jesteś dobrze poinformowana, ale dr Wakefield (bo o nim piszesz, choć nawet o tym nie wiesz) został oczyszczony z zarzutów, dziennikarz, który złamał jego karierę był opłacany przez firmę farmaceutyczną a związek szczepień z autyzmem udowodniony. Polecałabym się dokształcić w temacie bo tu ani dzwony nie biją ani kościoła nie widać.

    • No pomyśl jeżeli szczepionki byłyby takie złe to nie sadzisz ze coś złego by się wydarzyło do tej pory? Jeżeli w badaniu doktora Wakefield’a byłoby źdźbło prawdy to nie sadzisz ze pokazałoby się więcej badań potwierdzających jego badania? Przez ostatnie 20 lat firmy farmaceutyczne są w stanie kontrolować wszystkich lekarzy na całym świecie?

      • Znajdź odpowiedzi na te pytania. Poza tym pomyśl sama – wyprodukowanie jednej szczepionki kosztuje centy. Ty za nie płacisz 300-500% więcej. Ile jest ludzi dorosłych, ile dzieci na całym świecie do zaszczepienia? Wystarczająco dużo, by opłacało im się prowadzić politykę zastraszania. Co chwilę nowe epidemie (btw, zmienili jej teorię dla potrzeb zastraszania) – świńska grypa, ebola, teraz odra. Gdy potwarza się nam jak mantę, że szczepionki są bezpieczne i rtęć, aluminium i inne adiuwanty nie szkodzą, to zaczynamy w to wierzyć. I Ty uwierzyłaś, czyli jesteś ofiarą. Poczytaj więcej, zwłaszcza ulotki szcepionek, oglądnij tysiące filmów, w których rodzice pokazują, co się stało z ich zdrowymi dziećmi tuż po podaniu szczepionki i zastanów się czy bardziej ryzykowne jest zachorowanie na odrę, której się nie leczy tylko trzeba wyleżeć, czy potworne powikłania poszczepienne?

    • Proszę o przytoczenie konkretnych badań naukowych (publikacji w renomowanych czasopismach), które udowadniają powiązanie szczepionek z zachorowaniem na autyzm. Myślę, że jeżeli przyczyny autyzmu zostały by odkryte to już od dawna ten naukowiec miał Nagrodę Nobla w kieszeni. Widzę, że mamy tu zwolenniczkę wielkich teorii spiskowych na świecie. To Tobie polecam dokształcenie się w temacie, ale z WIARYGODNYCH źródeł. Nie wszystko co piszą w internecie to prawda.

    • Zgadzam się…taaak, teraz jest “trendy” NIE SZCZEPIENIE dzieci na ..Odrę ..Gr użlicę..Różyczkę..Ospę. Ospę Wietrzną… Heine Medine .. . TYLE , że, wracają choroby…a odporność ludności na te choroby maleje.. ../dlaczego..?-długi temat?

  4. Ja zastanawiam się skąd ta panika, ten szum.
    Ile jest zachorowań w Stanach?
    100 w ubiegłym miesiącu?
    Dane WHO:
    ” W okresie od czerwca 2013 do maja 2014 roku najwięcej przypadków zachorowań odnotowano w Holandii (2729 zachorowań), Włoszech (2444 zachorowań), Niemczech (1230 zachorowań), nieco mniej we Francji (303 zachorowań), Wielkiej Brytanii (393 zachorowania), Rumunii (358 zachorowań).

    W okresie od 2005 do 2013 r. w Europie odnotowano 24 zgony w przebiegu odry.

    W grupie osób, które zachorowały na odrę w Europie w 2013 r. prawie 88% stanowiła młodzież i dorośli, którzy w dzieciństwie nie zostali zaszczepieni albo nie otrzymali drugiej dawki szczepionki w wieku szkolnym”

    Źródło http://szczepienia.pzh.gov.pl/main.php?p=3&id=27&sz=56&to=

    To nie jest żadna epidemia.
    Sczepienia nie chronią przed zachorowaniem, a zmniejszają jedynie ryzyko zachorowań.
    Procent jest różny dla różnych chorób.

    Ameryka to nadal kraj wolnych ludzi skoro mogą sami decydować o swoim ciele 🙂

    • Myśle ze wynika to z szybkiego wzrostu zachorowań i liczby nieszczepionych dzieci. Jak bedzie dalej przebiegało w tym tempie to stanie sie groźne. W Europie szczepienia sa obowiązkowe, nieprawdaż?

      • Nie wszędzie są obowiązkowe. Dziecko ze słabą odpornością, chorowite, nie jest szczepione. Nie szczepi się w kilku krajach (np Holandia), ze względu na przekonania religijne. Poza tym obliczając zagrożenie bierzesz pod uwagę ilość mieszkańców. To naprawdę na razie sztucznie rozdmuchana sprawa. Gdyby zachorowań było powyżej 1000 miesięcznie, można mówić w Stanach, o pojawieniu się problemu, ale nadal nie epidemii.

          • Wiem. W prasie za to masz już artykuły o epidemii odry w Stanach. Tyle, że trend do nieszczepienia nie powoduje pojawienia się choroby. Ona jest i będzie. W przypadku odry zachoruje i 1 na 5 szczepionych. No i nie jest dzisiaj już tak groźna jak półwieku temu. Dlatego pisze o nadmuchaniu problemu.

      • Niekoniecznie!!!!!..widać że dawno nie śledziłaś ..naszą służby ZDROWIA .obecnie jest Dowolność!.).i niestety..to zależy od Rodzica.!!!.zaszczepić./?/..i jest tendencja ku temu żeby nie szczepić…czyli podobnie jak w USA….cdn.

    • Poza tym jeżeli decyzja zagraża zdrowiu innych to nie jest już tylko decyzja o swoim ciele … Konsekwencje decyzji ponoszą dzieci i te których rodzice nie chcą szczepić i tych których rodzice nie mogą zaszczepić… Gdzieś powinny być granice tej wolności

      • Tak ale idąc tym tokiem myślenia, można powiedzieć, że każda zmęczona osoba, która siada za kółkiem po pracy jest zagrożeniem dla innych. Odebrać więc prawko ludziom dojeżdżającym do pracy?
        Sztucznie unika się w przypadku chorób, brania pod uwagę stopnia zagrożenia.
        Ebola to nie grypa, grypa, to nie odra.
        No i problemem nadal jest fakt, że szczepienie nie gwarantuje ci zdrowia.
        Osoba szczepiona na odrę, może zachorować i zarażać.
        Ingerencja w ciało, to dla mnie granica mojej wolności.
        Popatrz na liczby zachorowań w Europie szczepionej i nieszczepionych Stanach. Dla mnie to mocny przekaz na plus dla drogi, którą idą Stany. Wolność plus profilaktyka.

        • Chodzi o zmniejszenie prawdopodobieństwa, tak jak sama piszesz szczepienia nie gwarantują ze sie nie zachoruje. Jeżeli będzie wzrastała liczba dzieci nie szczepionych to zagraża to tez wszystkim innym – nawet tym którzy przeszli szczepienia. Tych chorób można by łatwo uniknąć.

          • Czytałam artykuł lekarza polskiego, który twierdzi coś całkiem odwrotnego – to dzieci szczepione są zagrożeniem dla nieszczepionych. jest to logiczne – wszak wstrzykuje im sieęwirusa, więc są zarażone. Jesli ich system immunologiczny jest słaby – zachorują i zarażają.

      • Zgadzam się z Tobą ..ale..niestety -ale.! .to .nie do końca wina rodziców że nie zaszczepili dziecka na tę ..a nie inną chorobę…o tym powinno decydować państwo !!!-które chce mieć zdrowe społeczeństwo !..Powinno wprowadzić obowiązkowe szczepionki …Za darmo!!! ..szczepionki przeciw chorobom najbardziej zagrażające jego społeczeństwu..które zamieszkuje określony teren../klimat,zróżnicowanie ludności,poziom higieny,dochód ludności,ich edukację..zaludnienie..kulturę..etc.można wymieniać bez końca…reasumując :’jeżeli decyzja jednostki ma zagrażać innym…jestem za obowiązkowym szczepieniem!!!! jeśli kogoS na to nie stać-powinno państwo refundować koszty szczepienia…..Należy odróżniać wirusowe zapalenie druk oddechowych od grypy…a teraz wszystko zostałoi wrzucone do jednego worka….i SZCZEPIONKA…!!!

      • Jeżeli jestes szczepiony/a na dana chorobę to nie musisz sie martwić ze sie zarazisz od kogoś kto nie jest szczepiony bo przecież skoro masz szczepionkę to jestes odporny/a czyż nie?
        Nie szybko dowiemy sie prawdy o szczepionkach i o tych które faktycznie sa przydatne a które podawane jedynie ze względu na pieniądze dla firm farmaceutycznych lub co gorsze, te które sa zle dla naszego zdrowia. Za dużo za tym stoi pieniędzy i lobbying.

  5. Na studiach mieliśmy zajęcia z angielskiego z kobietą, która intensywnie sprzeciwiała się stosowaniu szczepień. Przedstawiała nam badania pokazujące korelacje między ilością wykonywanych szczepień a występowaniem autyzmu u dzieci. Wszystko składało się w logiczną całość i firmy farmaceutyczne z tego co czytałam zmieniły jakieś substancje konserwujące – chodziło bodajże o nadmierne ilości rtęci. Z jednej strony cieszę się, że rodzice patrzą na ręce systemu, z drugiej strony – ważne żeby nie popadać z skrajności w skrajność.

    • Ilość rtęci jest śladowa i nie zagraża nikomu. Marta jeżeli spojrzymy na to nawet pod względem statystyki i logiki jeżeli byłby jakikolwiek związek to nie sadzisz ze odkryto by to już dawno.

  6. Gdybym nie miala tego przywileju,ze znam Cie osobiscie….naprawde pomyslalabym ,ze jestes sposorowana przez jakis koncern farmaceutyczny 🙂 Pozdrawiam,i zycze szybkiego powrotu do zdrowia xo

Porozmawiajmy :)