Nieturystyczne … Chinatown

W Nowym Jorku jest aż pięc chińskich dzielnic. Najbardziej znana i odwiedzana przez wszystkich turystów jest oczywiście Chinatown na Manhattanie.
Jednak jeżeli ktoś chce spróbować autentycznej chińskiej kuchni (a nie takiej turystycznej) to musi udać na Queens do Flushing.

Flushing przypomina azjatyckie miasto, wszystkie napisy są po chińsku, kolorowe centra handlowe i najlepsze chińskie restauracje w Nowym Jorku. I jeżeli masz ochotę na prawdziwą kaczkę po pekińsku (za 10 dolarów) albo chińskie bułeczki na parze (za dolara) to Flushing jest miejscem, które powinieneś odwiedzić.

Od razu po wyjściu z metra zostaniesz otoczony przez tłum ludzi, a co ważniejsze, otoczony przez jedzenie:) Od małych ulicznych straganów, do wielopoziomowych restauracji – Flushing jest doskonałym miejscem, aby spróbować wszystkich smaków Azji. Dominują tu restauracje chińskie i koreańskie, ale smakosze kuchni tajskiej czy indonezyjskiej tez znajda coś dla siebie.

W ubiegłym tygodniu wybraliśmy się ze znajomymi na taką całodniową, kulinarną wycieczkę na Queens.

Zaczęliśmy od bardzo znanej w Nowym Jorku Xi’an Famous Foods. To jest chińska rodzinna restauracja.
Słowo restauracja brzmi zbyt szumnie …. ponieważ Xi’an mieści się w centrum handlowym, na rogu i przypomina bardziej uliczny stargam niż restaurację. Przepyszny, wyrabiany ręcznie makaron z jagnięciną można zjeść tutaj za 3 dolary.

Stragan Xi’an Famous Foods mieście się w piwnicy Golden Shopping Mall, jednego z najciekawszych i najlepszych miejsc do spróbowania chińskich potraw we Flushing. Mówiąc szczerze wybór jest tutaj taki, że można spokojnie spędzić cały dzień tylko w tym centrum handlowym. Jest tam ciasno i głośno, a powietrze jest przesączone zapachem oleju i pary z kilkudziesięciu stoisk sprzedających makaronem i dumplings.

Nie daj się zwieść niepozornym wyglądem tych restauracji czy tez ich niskimi cenami – te dania są naprawdę doskonale.

Po sąsiedzku mieści się inny stragan/restauracja warta polecenia i sprzedająca chińskie pierożki – Tianjin Dumpling House. Wygląda szalenie niepozornie i łatwo mozna ja przegapić. Poniewaz we Flushing nadal dużo osób nie mówi po angielsku, warto jest więc mieć nazwy wydrukowane na papierze i pokazać miejscowym sprzedawcom, tak aby pokierowali Cie w wybrane miejsce.

W Tianjin Dumpling House polecane są pierogi z jagnięcina i zieloną herbatą. Za talerz z 12 pierogami zapłacimy tylko 5 dolarów.

Ze znajomymi przeszlismy tez do Spicy and Tasty (przy Prince St) do jednej z najlepszych syczuańskich restauracji w Nowym Jorku. Spróbuj tutaj wędzoną kaczkę w herbacie, albo wołowinę w ostrym sosie. To nie jest miejsce turystyczne a więc “pikane” oznacza pewno “niestrawne” dla niewprawionego podniebienia:)

Warto zajrzeć też do Fang Gourmet Tea (przy Roosevelt Ave.) – za rogiem od przystanku metra. To pijalnia herbaty.
To jest jak sklep z cygarami dla palaczy czy winiarnia dla wielbicieli wina… tylko wszystko dotyczy herbaty. I każdy podchodzi do tego bardzo poważnie. Należy usiać wygodnie za jednym z drewnianych stołów, a obsługa dać ci spróbować szereg herbat tłumacząc dokładnie pochodzenie każdej z nich.

W Chinatown we Flushing dominuje klasa średnia, tutejsi mieszkańcy uchodzą za bogatszych od ich krewnych mieszkających na Manhattańskim Chinatown.

Chociaż to Chińska dzielnica jest to tez typowy amerykański kocioł. Znajduje się tu i McDonald, i stragany sprzedające żywe ryby. Można napić kawy ze Starbucks’a albo chińskiej bubble tea. Są zielarskie sklepy i można tez kupić płyty z najnowszymi hitami z Szanghaju.

Dalej na południe na głównej ulicy okolica zaczyna się zmieniać. Chińskie sklepy są zastępowane sklepami mieszkańców z Południowej Azji: Pakistańczyków, Hindusów, Sikhów i Afgańczyków … ale to już wyprawa na kolejna notkę 🙂

Dojazd do Flushing: Najprościej metrem numer 7 z Time Square (wysiać na Flushing-Main Street).
Dojazd zajmuje około 45 minut ale warto.

21 comments

  1. Zakochałam się w twoim blogu- NY jest dla mnie niespełnionym snem i te wycieczki z Tobą po mieście są naprawdę lekarstwem na moją spragnioną wrażeń duszę. Marzy mi się taka prawdziwa, chińska knajpka , bowiem tutaj nie znalazłam żadnej jeszcze (bo chińczyk, który sprzedaje pizzę to nie chińczyk) no ale za niedługo jadę do Polski więc sobie odbiję:)Czekam na następny wpis:)

    • Bardzo dziękuję Basiu. Włoska kuchnia jest doskonała, ale zawsze mnie zaskakuje ze we Włoszech jest tak mało restauracji z innych krajów. Sa chyba bardziej restrykcyjni niż Francuzi? We Francji są przynajmniej Włoskie restauracje 😛

  2. Nastepna notka moze o japonskich restauracjach…osobiscie na okraglo moglabym jesc sushi i sashimi ;-).
    Pierozki na parze uwielbiam.
    Gratulacje z okazji okraglej rocznicy…zycze podwojenia zer. 🙂

  3. Lubię azjatycką kuchnię i lubię patrzeć jak Azjaci gotują: sprawnie szybko, a jednocześnie jakoś tak…spokojnie. Widać, że lubią, to co robią – gotują z sercem.
    Świetna wyprawa, miło pozwiedzać wirtualnie Nowy Jork.

  4. Uwielbiam ten blog, odkąd go odkryłam wszystkim dookoła opowiadam co przeczytałam, chwila luzu w pracy to rozmowy o NY 🙂 Jejku, ależ chciałabym znowu zawitać w USA, może pewnego dnia … 😉

  5. Nie lubie chinszczyzny….brrrrrrrrrrrrrrrrrrr ochyda, mialam okazje zobaczyc z bliska jak to przygotowuja i jak przechowuja zywnosc … co wcale nie znaczy ze stracisz swoja fanke!!!;-) Kocham NY i co za tym idzie, nie moge nie kochac twego bloga… 🙂

  6. Czytam to i az mnie skreca z glodu 🙂 Kuchnia azjatycka to jeszcze nieodkryte przeze mnie rejony, a to co tutaj pokazuje i masz na wyciagniecie reki… niesamowite!

  7. Super miejsce, bylam wczoraj i pyszne pierozki tez byly, warto bylo dla tych pierogow spedzic chwile w metrze. Super blog, dziekuje i pozdrawiam cieplo 🙂

Porozmawiajmy :)