I żeby sąsiadowi krowa zdechła, czyli LTS z plemienia Irokezów z Synaju :)

Wczoraj onet.pl zamieścił na swojej stronie artykuł przedstawiający życie trzech Polek w Stanach. Ja i dwie inne dziewczyny udzieliliśmy wywiadu na temat życia w Stanach, o tym ze przenosząc się do innego kraju należny pokonać dużo, rożnych przeciwności losu.

Moja historia była głównie o tym ze bez dyplomu z tutejszej uczelni, ani bez doświadczenia w Amerykańskich korporacjach jest dużo trudniej znaleźć satysfakcjonującą pracę.  Artykuł ukazał się w kobieta.onet.pl a po tygodniu z uwagi na popularność trafił na pierwsza stronę onet.pl.

Otrzymałam dużo miłych maili od czytelników gratulujących wytrwałości. Szalenie miłych ale pojawiły się oczywiście inne komentarze, hejterskie. Osoby, które zamieściły anonimowe komentarze próbowały albo podważyć fakt, ze osiągnęłyśmy jakikolwiek sukces albo szukały powodów w jaki to „nielegalny” albo „nieetyczny” sposób udało się nam ten “rzekomy” sukces osiągnąć.

Dlaczego tak dużo osób z Polski zakłada, ze jeżeli tylko powodzi Ci się w życiu to:

  • albo kłamiesz
  • albo osiągnąłeś to drogą oszustwa
  • albo w życiu miałeś łatwiejszy start (rodzice Ci to załatwili, mąż miał koneksje, bądź inna odmiana nepotyzmu)
  • albo nie ma się z czego cieszyć, bo ci się noga i tak powinie
    …. wiadomo innej możliwości w życiu nie ma?

O ile kwestia “sukcesu” jest dyskusyjna – dla innych to może być praca, dla innych dom i rodzina, dla innych prezesowska pozycja. Zdobycie srebrnego medalu na olimpiadzie to tez porażka albo sukces – wszystko zależy od naszego spojrzenia. Jednakże komentatorów w większości cechował pasywno-agresywny ton, a większość nawet nie przeczytała wywiadu. … Niektore z tych osób nie przyjęły nawet do wiadomości, ze ktoś mógł na sukces zapracować uczciwie.

Po pierwsze zarzucono mi, ze mój blog MODOWY nie jest wcale znany … i pewno i tak niedługo padnie …
„Krawiec z NY” powiedział, ze bloga nie zna – on nie zna, a więc nie sukces.

Screen Shot 2014-02-24 at 4.36.09 PM

Oczywiście jakby Pan Krawiec przeczytał artykuł to by sie dowiedział, ze blog nie o modzie tylko o Nowym Jorku. Ale po co czytać coś co się komentuje? 🙂

Komentatorów cechowała duża nieufność do przedstawionych informacji … Coś kłamią, musiały coś pominąć. Miały pewno łatwiejszy start, no przecież, tak zwyczajną drogą człowiek się nie może niczego dorobić.

Screen Shot 2014-02-24 at 4.33.41 PM Przeważa pasywno agresywny ton – wszystko w celu podważenia „rzekomego” sukcesu bohaterek tekstu : “no Pani Magda to przecież łatwiej miała” 

Screen Shot 2014-02-24 at 4.24.30 PM

Może i sukces … ale pewno doszły do tego jakąś nieetyczną drogą – no bo przecież inaczej nie dasz rady, Opel wie co mowi: 🙂

Screen Shot 2014-02-24 at 4.36.24 PM

Nie ma się z czego cieszyć “bo Wam się noga i tak powinie” – Rentier jest przekonany ze “walniemy o glebę prędzej czy później”:

Screen Shot 2014-02-24 at 4.37.23 PM

„Trochę pokory drogie panie” napisal Dlugi31 … no tak chwalenie się sukcesami, nawet małymi nie jest w Polsce mile widziane.

Część osób kwestionowała wiarygodność żądając konkretów. Cyfr. A nawet wyciągów z konta. Ba była prośba o opis „kto wziął je za żony”  po przecież jak niezamężna – to i nieszczęśliwa, a już na pewno nie sukces.

Screen Shot 2014-02-24 at 4.30.27 PM

Kolejny komentarz „co to za sukces jak nie ma dzieci”. Jak kobieta i nie-matka może w ogole funkcjonować i to zadowolona ze swojego życia? 🙂

Screen Shot 2014-02-24 at 4.38.10 PM

Jej mąż jest pewno bezrobotny. Nie? On zarabia dużo? To pewno “murzyn” – Ilza zna życie:)

Screen Shot 2014-02-24 at 4.08.11 PM

I ostatnia deska ratunku … jezeli ktos jest nadal zadowolony ze swojego zycia … no ona pewno Polką nie jest… 🙂

Screen Shot 2014-02-24 at 4.41.53 PM

Dla wszystkich, którzy czytają blog zapewniam nie będzie modowy i nie padnie:). A jak noga mi się powinie jeżeli chodzi o moją pracę zawodową i “walnę o glebę” (jak prognozuje Rentier) to … podniosę się, otrzepię  się z kurzu i wymyślę siebie na nowo. Taka możliwość zaczynania od nowa, bez obawy o krytykę otoczenia, to jest wlasnie American Dream 😛

55 comments

  1. Swietnie Cie podsumowali, nie ma co 🙂 Najbardziej mi sie podoba to ze jak wyszlas za Amerykanina, to na pewno Murzyn. A nie daj boze murzyn wyznania mojzeszowego! Ciesze sie ze podchodzisz to tego z humorem.

  2. LTS nie przejmój się takimi ludżmi, w 99,99% oni są sceptykami, lub zazdroszczą Ci, ponieważ nic nie osiągneli, bo nawet nie próbowali. Mam hipotezę która mogłaby wyjaśnić fakt, że uznano Cię za blogerkę modową w twojej nazwie mamy słowo shoes, ale to wskazuje, że autor tego komętarza ocenił książkę po okładce. Pozdrawiam też rasistę z komętarza o mężu murzynie. Jeśli ktoś uważa, że nikt z Polski mając ok. 20 lat nie ma na bilet lotniczy, to pragnę zauważyć, że wiele osób zarabia podczas lata w Niemczech pracując w polu itp. dostają 1000-1500 euro miesięcznie, więc po 2-3 miesiącach pracy mają pieniądze na bilet i początek życia w nowym miejscu. A jak ktoś się naoglądał “Mody na sukces” to nie dziwie się, że twierdzi, iż droga do sukcesu prowadzi przez łóżko. Pozdrawiam 🙂

  3. Gratuluje wywiadu, choc nie czytalam, bo nie wiem co to onet (pewniem nie Polka, hahaha). Komentarze hejterskie sa takie zabawne. Mam tez kolekcje wlasnych i czasem to az dziwie sie skad ludziom takie glupoty do glow przychodza.
    A o tej zazdrosci w genach, to juz sie tez na wlasnej skorze przekonalam jak ksiazka sie ukazala.

    Ehh… szkoda slow.
    Powodzenia w pisaniu bloga!!! 🙂

  4. Haha nie rozumiem, czepialstwo naprawdę musi być tak wszędobylskie, jeśli pisze się o czyimś sukcesem? mnie cieszy to, że tyle osiągnęłaś, aczkolwiek najbardziej cieszy mnie Twój blog!:)

  5. Nie przejmuj sie.
    Ziemkiewicz swietnie okreslil to zjawisko mianem “polactwo”.
    Nie, zebym ogolnie miala cos przeciwko Polakom, ale tam, gdzie jest nas duzo, robimy sobie nawzajem kolo piora.
    No coz, konkurencja i niskie poczucie wartosci ktore wpaja sie nam pod postacia katolickiej skromnosci nie ida w parze i efekty sa, jakie sa…

    • Cos w tym jest niestety … w krajach gdzie dominuje protestantyzm bardziej jest ceniona niezależność i taka „sztuczna skromność” nie jest wymagana. Pod tym względem mieszka mi się dużo lepiej w Stanach. Podejrzewam ze podobnie jest w RPA?

      • Mysle, ze nie jest to az tak wyrazne jak w USA (USA to taki drugi biegun), ale zarowno w kulturze afrykanerskiej jak i angielskiej ceni sie prace, wysilek i osiagniecia zdobyte dzieki pracy.
        W obu tych kulturach pracuje sie nie, po to, zeby jakos przezyc, ale zeby cos w zyciu osiagnac.
        W kulturze afrykanskiej ceni sie bogactwo, Zulusi je zdobywali walczac i podbijajac inne plemiona. Tak czy inaczej w zadnej z dominujacych w RPA kultur nie ma miejsca na falszywa skromnosc, jest za t owiara we wlasne sily.
        Jedynie Hindusi z racji religii wierza w Karme, ale tutejsi Hindusi sa duzo bardziej progresywni niz Hindusi z Indii.

  6. Również trafiłam na Twojego bloga dzięki onetowi, z czego bardzo się cieszę 😉 Jeśli chodzi o całą resztę to tylko ZAZDROŚĆ, zazdrość! Kompletnie nie rozumiem czemu.. każdy może przeprowadzić się do USA jeśli tylko ma odwagę, każdy może założyć bloga, jeśli tylko chce 🙂 A jeśli komuś się nie podoba niech nie wchodzi na takie strony, proste, po co od razu taka zawiść, nikomu krzywdy nie robisz! Świat byłby piękniejszy gdybyśmy byli dla siebie milsi 🙂 Dlatego absolutnie wszystkim (hejterom też) życzę miłego dnia!

  7. Po pierwsze – Gratuluję wywiadu!, bardzo się cieszę, że mogłas się podzielić z innymi swoim doświadczeniem 🙂
    A poza tym nie przejmuj się trollami, nie wiem, skąd się to w nas, Polakach bierze, ale mamy bezinteresowną zawiść. Natomiast, gdy komuś się nie wiedzie, to wtedy otacza wianuszek “przyjaciół”..
    Oczywiście, że boli to, że ktoś zarzuca Ci kłamstwo, oszustwo, a Ty nie masz jak się bronić. Nie będziesz przecież walczyć z wiatrakami. Dlatego poczytaj pozytywne wypowiedzi, bo one dają siłę, a hejterstwu – powiedz STOP.

  8. Nigdy nie czytam komentarzy na takich portalach, bo wiadomo, że są one przepełnione jadem, ale uśmiałam się czytając te i mam nadzieję, że Ty również 😀 Jak dla mnie to, co osiągnęłaś jest wielkie i tak trzymaj!!

  9. Przeczytałam wywiad (gratuluje!) i na prawdę nie wiem na jakiej podstawie ludzie tak wiele sie o tobie “dowiedzieli”. Czyby miedzy wierszami były jakieś zakodowane wiadomości? I to jest właśnie Polskośc w najczystszej odmianie, którą usilnie próbuje zwalczać u siebie. Tez czasami zazdroszczę, ale mobilizujaco “Chce mieć to samo co on”. Niestety w Polsce panuje jakiś taki klimat ponuractwa i zazdrości – z tym sie nie wygra 🙂

    • Dokładnie tym bardziej ze ja w wywiadzie mówię bardzo otwarcie ze było bardzo ciężko na początku, ale myślę ze większość osób nie czyta tylko zakłada ze dokładnie zna ten „typ” – a jeżeli „typ” nie mieści się w ramach to pewno coś tam kłamie 🙂

  10. Mnie twojego bloga polecił koleżanka mieszkająca w Rzymie.Mnie ostatnio też przypałętał się taki troll na blogu, któremu nijak dogodzić nie mogę.Fakt marudzę czasem, ot nie odkryłam jeszcze siebie tak jak Ty, czego naprawdę bardzo ci zazdroszczę – ale w przeciwieństwie do innych ,tych co to tylko krytykować i poniżać potrafią życzę ci jak najlepiej.Mam nadzieję,że i dla mnie życie szykuje jeszcze jakąś niespodziankę, choć niestety tu, we Włoszech do amerykańskiego snu jest jeszcze baardzo daleko.Na razie jestem matką, która spędza czas myjąc gary,jest zaniedbana, wybrakowana i tak biedna ,bo mąż nie zabiera jej na dancingi. Tak więc widzisz- każdy cwaniaczek ma zawsze rację, widzi zawsze to co chce widzieć i cieszy fakt ,że istnieją takie osoby jak ty, co mają to głęboko gdzieś i pomimo wszystko brną do przodu.Tak trzymać – powodzenia!

  11. LTS – chapeau bas!Kochana ja na Twojego bloga trafiłam przez przypadek w sieci, akurat tego dnia szukalam jakis POZYTYWNYCH inspiracji w zyciu…Czytajac Twojego bloga ciesze, sie sama do siebie w myslach powtarzajac: nie ma rzeczy niemozliwych, tylko myslenie czyni ich takimi. Dzkieki Twoim wpisa dowiedzialm sie jak naprawde wyglada zycie w NY (przenioslas mnie w tyle wspanialych miejsc i sprawilas ze warto nadawac kolory swojemu zyciu wlasnie na nowo – maksyma ,,NAMALUJ SIEBIE OD NOWA” zapadla mi gleboko w pamiec…Czytalam wywiad i jestem DUMNA ze mamy Kobietki (nasze Rodaczki)ktore maja ODWAGE i upor w dazeniu do celu, ktore potrafia sie realizowac, osiagac sukcesy. Ludzie ktorzy perfidnie krytykuja najzwyczajniej w swiecie maja KOMPLEKSY i wiele zyciowych porazek na koncie, nie sa zadowoleni w samych siebie…Ciesze sie, Madziu (pozwole sobie sie tak do Ciebie zwrocic)ze jestes niezwykla i jedyna w swoim rodzaju, niepowtarzalna – pozdrawiam serdecznie ze slonecznego Abu Dhabi ;)))

  12. Przeczytalam wszystkie twoje posty od ”a do z” i sledze cie na biezaco 😉 Moja maksyma na zycie jest:” zyj i daj zyc innym”…nie zawsze niestety jest brane to pod uwge(jak widac po tych komentarzach)!!!!!!!! zyje w odosobnieniu juz od dobrych kilku lat…ja z moimi zwierzetami z ktorymi mam symbioze wieksza niz z gatunkiem nazwijmy go ”ludzkim”… od nich wlasnie(zwierzat) mozna nauczy sie duzo wiecej!!!!…a kontynuluje moje podroze po swiecie….wirtualnie 🙂 i cenie tych, ktorzy potrafia darzyc do celu i spelniac kolejne swoje marzenia!!!! Bez zawisci…z szacunkiem i tak trzymaj droga LTS

  13. Jest Pani mega pozytywną osobą , trzymam kciuki by wszystko się ułożyło po Pani myśli :).
    Pokazała Pani wielką klasę tym wpisem ,chapeau bas! Jest Pani dla mnie wielką inspiracją by podążać za swoimi marzeniami ,i że nie boi się Pani powiedzieć ,tak upadłam ale wstanę i dam sobie radę . Mam nadzieję ,że też kiedyś odnajdę taką siłę w sobie :). Pozdrawiam bardzo gorąco !. 🙂

    • Bardzo dziękuję Anno, bardzo mi milo! Myślę ze nauczyłam się tego w Stanach. Amerykanie nie podchodzą tak “poważnie” do porażek jak Europejczycy. Ba, uważają ze aby odnieść sukces / cos osiągnąć to musisz się “potknąć” parę razy. I nie ma nic w tym zlego. Europejskie podejście do porażek jest bardziej “restrykcyjne” – stad tez w Europie jest mniejsza skłonność do ryzyka, zmiany zawodu czy tez chęć do otwierania własnych firm. A tak naprawdę … najlepiej uczymy się na błędach 🙂 Pozdrawiam serdecznie!

  14. Po prostu mnie zamurowało…niby wiem,że hejterstwo ,plucie jadem i zawiść jest na porządku dziennym,ale nigdy nie czytam tych wszystkich komentarzy pod artykułami -bo i po co…to nic nie wnosi. Jednak po przeczytaniu Twojego posta z takimi przytoczonymi “perełkami” jako puenta nasuwa mi się jedna myśl A.Einsteina
    “Tylko dwie rzeczy są nieskończone:wszechświat oraz ludzka głupota,choć nie jestem pewien co do tej pierwszej”.

    • Bardzo ładna i trafna puenta Bodzia – dziękuję! Ja tez nie czytam z reguły komentarzy, ale mój mąż zaczął czytać używając google translator (on nie mówi po polsku). Na początku myślałam ze coś źle przetłumaczył, bo przecież wywiad nie był nawet prowokujący … Ale nie:)

  15. Musialam twoj dzisiejszy post przeczytac kilkakrotnie (zeby sie nie pogubic) 😉 nie zdawalam sobie chyba do tej pory sprawy o plytkosci naszego spoleczenstwa. Usmialam sie do lez…ale nie tyle z komentarzy ile z twoich blyskotliwych riposte. Mysle , ze w fantastyczny sposob potrafisz przmieniac energie negatywna w pozytywna, a to tez jest nielada sztuka!!! 🙂 Zycze kolejnych sukcesow .

  16. mysle,zeby ktorys lub ktoras z tych sfrustrowanch komentatorow przeczytali przynajmniej kilka twoich postow – wtedy mieliby zdecydowanie mniej do powiedzenia 😉 Zycze dalszych sukcesow i nie tylko blogowych.

  17. Trafilem na artykul po “share” na FB przez znajomych i musze przyznac ze artykul byl ciekawy publikujacy osoby z wizja i ciekawym i realnym podejsciem do rzeczywistosci. Komentarze czytajac je tylko moglem powiedziec wielkie “Wow”skad ta nienawisc i tak negatywne podejscie do innych i swiata? Wikszosc tych komentarzy jest z Polski gdzie dalej sadza ludzie ze nic nikomu sie nie moze udac, swiat ich nie rozumie.
    Rozumiem ciezkie poczatki zawsze sa takie, ale po latach sie je wspomina bardziej jako ksztalcaca lekcje. Nie zwazaj i rob to dalej co lubisz w szczegolnosci blog-bardzo pozytywne i trafne mysli.

  18. Taka jest niestety smutna różnica pomiędzy tymi dwoma krajami. W Polsce ktoś kto odniósł sukces (i może to być 5tys odłożone na koncie a nie milion w gotówce) jest potępiony. W USA sukces jest pożądany. Polaczki (i z dużej litery słowo to jest napisane wyłącznie ze względu na początek zdania) gotowi są znienawidzić każdego, kto osiągnął choćby odrobinę więcej niż oni sami. W USA takie osoby są powodem do naśladowania. Czytam czasem te nieszczęsne komentarze. I polaczek nie pójdzie do roboty za 1500zl, choćby nie miał żadnego doświadczenia. A jak już zarabiasz 2000zł netto to na pewno przez znajomości albo łóżko. I do głowy mu nie przyjdzie, ze ludzie którzy teraz sporo zarabiają często zaczynali od pracy za darmo. Podróże? Na pewno za pieniążki rodziców albo bogatego męża. A że można przejechać Europę bez grosza przy duszy? Za dumni są na to, żeby spać w namiocie i i napotkanych ludzi. Lepiej ponarzekać i pooskarżać innych.
    Magda, gratuluję Tobie – życia w NY, sukcesów i fajnego bloga, który bardzo mi się przyda juz w maju podczas odwiedzin NY. Rób swoje i nie przejmuj się hejterami. Nie są zbyt odważni, żeby zrobić coś ze swoim życiem, więc hejtują tych, którzy juz to zrobili.

  19. Cześć!:) Czytałem artykuł o Tobie z onetu; dzisiaj zerknąłem na Twojego bloga, w poszukiwaniu nowych treści z NY, a natknąłem się na coś tak humanistycznie paskudnego, że nie podejmuję się tego komentować. Sugeruję, żebyś skupiła się lepiej na tym, co aktualnie robisz i co daje Ci radość z faktu, że Twoja inicjatywa jest czyjąś inspiracją, motywacją, odpowiedzią na pytania, których poszukujemy. Trzymam za Ciebie kciuki; rób swoje i ciesz się życiem!

  20. Witam,
    Jestem na tym blogu właśnie dzięki artykułowi na Onecie. Sam za cel życiowy stawiam sobie sukces w USA, więc tekst był bardzo mi bliski tematyką. Bardzo zaciekawił mnie Twój blog. Lubię go czytać. Komentarzami internautów nie ma się co przejmować. Szczególnie w polskiej (mrocznej) czesci internetu. Nigdy sie wszystkim nie dogodzi i zawsze ktoś zazdrosny się znajdzie, że to nie o nim napisali. Wiekszosc komentarzy nawet nie jest warta czytania… Aczkolwiek czasem warto sie z nich posmiac, bo zawiązują się niesamowite dyskusje 😉 W każdym razie blog jest świetny 🙂 Pozdrawiam

    PS Komentarz Jerry’ego akurat bardzo dobrze oddaje rzeczywisty stan rzeczy. Nie wiem czy akurat odnośnie Ciebie ale w ujęciu ogólnym na pewno.

    • Z bardzo dziękuję.
      Z tym komentarzem Jerrego co do pozwolenia …. to i tak i nie:) Z pewnością pozwala na znalezienie pracy legalnej. Ale niestety nie można się łudzić ze samo pozwolenie wystarczy na znalezienie dobrej pracy, która pozwoliłaby na utrzymanie się na Manhattanie. Niestety, Nowy Jork jest jednym z najbardziej konkurencyjnych miast … sytuacja wygląda lepiej w innych częściach USA.

      • No. tak czy owak roznica jsst zasadnicza. z pozwoleniem mozna pracowac. bez nie. i to w calym kraju. oczywiscie chodzilo mi o prace legalna. nie myslalem raczej o lamaniu prawa.

  21. Podobno miarą sukcesu bloga jest ilość jego hejterów. Ja do tej pory miałam może ze 3 niezbyt pochlebne komentarze, więc do sukcesu jeszcze daleka droga.
    Życzę wszystkiego najlepszego, sukcesu za sukcesem, hejterów jednak nie życzę. No, może od czasu do czasu – tylko i wyłącznie jako źródła inspiracji do ciekawego wpisu na blogu 🙂
    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • … hm, myślę ze to zależy od autora – niektórzy chcą budzić kontrowersje – i wtedy oczywiście jest tez dużo negatywnych emocji. Mi zależy bardziej na przekazywaniu przydatnych informacji o Nowym Jorku. A jak mają być emocje to niech będą pozytywne 🙂

  22. Wiesz co… chyba za długo jesteś w tym Njujorku czy wśród Irokezów z Synaju. Zapomniałaś, jacy Polacy potrafią być “mili”. Niestety. Ale wiesz – jak “hejtują”, to znaczy, że zazdroszczą. A zazdrości się tylko najlepszym. I nawet nie waż się zmieniać bloga na modowy! 🙂

  23. Świetnie podsumowałaś zachowania internetowe. Myślę, że to anonimowość pozwala ludziom na wyrzucanie z siebie takich komentarzy. Te same osoby nigdy nie odważyłyby się powiedzieć Ci tego prosto w oczy. Z tego właśnie powodu najlepiej się z nich śmiać.
    Wywiadu jeszcze nie czytałam, ale już lecę nadrabiać zaległości. 🙂
    Pozdrawiam.

  24. Pani Madziu- dziękujję wogóle za to, że jesteś… I za to, że Ci się udało. Czasami jak mysli pesymistyczne mnie dopadają- typu noga mi się powinie, życie da po mordzie, plany legną w gruzach- to wtedy przypominam sobie, że nawet jeśli tak się stanie to wstanę otrząsnę się i (jeśli będzie trzeba …) to wymyślę siebie na nowo….
    Muszę wysłać do Pani maila, ale czekam na wenę;)

    Pozdrawiam i ściskam z Wrocławia
    Krysia

    • Krysiu, bardzo dziękuję! Jak przeczytałam ten komentarz to pomimo mrozu i szarugi za oknem od razu uśmiech powrócił i zabrałam się do pisania:) proszę pisać maila bez względu na wenę na pewno odpiszę. xo

  25. Bardzo fajna odpowiedź LTS dla hejterów. Niestety jest mi przykro,że w Polsce i nie tylko ludzie mają takie nastawienie do ludzi odnoszących sukces. Osoby te z pewością nie potrafią nic kreatywnego zrobić ze swoim życiem, a skupiają się na krytyce innych – bardzo słabe. Osobiście wielokrotnie byłam w USA bo mam tam rodzinę, ale i dobrą pracę w RP.Wierzę w ludzi sukcesu, których trzeba podziwiać,a nie im zazdrościć i niszczyć. Sama mam mnóstwo kreatywnych pomysłów na życie. Proponuję nie przejmować się ludźmi małej wiary bo jak wiadomo sukces rodzi się najpierw z wiary w siebie. Gratuluję bloga jest genialny, gdybym wiedziała tyle co teraz o NY to będąc na wakacjach w tamtym roku zmieniłabym kilka tras swojego odkrywania NY :). Pozdrawiam

  26. Kiedyś powaliła mnie Twoja reakcja na spiskowa teorie zamachu na WTC, teraz ten post.Cudownie.Rodzice są z ciebie dumni.

  27. Dlatego ja staram sie trzymac raczej z daleka od Polakow.. Co jest bardzo przykre. Choc mieszkam zaledwie kilkaset km od granicy, w kraju o brzydkim jezyku i brzydkiej historii 😉 odczuwa sie tutaj kompletnie inna mentalnosc (a przeciez niemcy tez latwych charakterow nie maja!). Uwielbiam wracac do Polski, do mojej ukochanej rodziny i kilku wieloletnich znajomych i przede wszystkim nie lubie narzekac na wlasna ojczyzne ale czasami ciezko, gdy slyszy sie wlasnie takie opinie – daje dupy jakiemus niemcowi bo pewnie bogaty, bez tego swojego niemca to by tam studiow nie skonczyla, pracy by pewnie nie dostala jakby jej nie pomogl.. etc. Do tego kolejny przykry fakt, nie pomagam Polakom. Nie ze zlosliwosci, a dlatego, ze kiedys pomagalam az za duzo i nauczylam sie, ze na poczatku osoby bedace tu krotko, nie znajace jeszcze zbyt dobrze jezyka beda super-hiper milutkie, no anioly na ziemi dopoki potrzebuja pomocy a gdy juz sie troche pewniej poczuja na obcym gruncie to by noz w plecy wepchenly zeby tylko dla siebie cos zagarnac i potem spotykaly mnie takie historie jak dziewczyna, ktorej pomagalo sie w urzedach, na studiach a ona probuje odbic potem partnera, albo inna, zazdrosna doslownie o wszystko i obgadujaca za plecami ze np. w tej pracy to ja pewnie nic nie robie i placa mi za przychodzenie 😀 Historie bardzo przykre jak Polak Polakowi wilkiem ..

  28. Cudowny wpis, dawno się tak nie uśmiałam 😉 Taka kompilacja świetnie pokazuje, jacy jesteśmy… Cały czas nie mogę wyjść z podziwu jak nikt się tu nawzajem nie ocenia, dobrze mi z tym!

    Pozdrawiam z Williamsburga!

Porozmawiajmy :)