Wymyśl siebie na nowo!

new-yorker-garance-dore
Rysunek autorstwa Garance Doré

Jako dziecko chciałam być weterynarzem, później architektem. Zaczęłam studiować ekonomię bo to wydawało mi się to najpewniejsze i najbezpieczniejsze (finansowo oczywiście) rozwiązanie. Podejmując jakiekolwiek decyzje z życiu, kierowałam się jedną zasadą – tak aby być finansowo niezależną.

Jednak moje życie potoczyło się inaczej, przeniosłam się do Nowego Jorku i musiałam zacząć wszystko od nowa. Przeniosłam się do Nowego Jorku w 2009 roku, w tym samym czasie jak moje „bezpieczne” finanse legły w gruzach. Z najbezpieczniejszego zawodu na świecie bankowość stała się najbardziej niechcianym i niestabilnym zajęciem.

Także musiałam wymyślić siebie od początku.

W  2009 roku, znalezienie pracy w finansach w Nowym Jorku stało się niemożliwe. Chociaż pięć lat temu, bardzo się martwiłam ze nie będę mogla znaleźć pracy w finansach – to z perspektywy czasu widzę, ze to było najlepsze co mogło mi się przydarzyć.

Całkowita zmiana kariery o 180 stopni okazała się najlepszym rozwiązaniem.

I pewno nie będzie to ostatnia zmiana kariery.

Stając przed nieuchronną koniecznością zmian, widząc pustą kartkę przed sobą, musiałam zacząć od zera. I wiecie co? Doszłam do wniosku, ze ja nie lubię finansów i tak naprawdę nigdy nie lubiłam! … Doszłam do wniosku, ze pieniądze nie są dla mnie wystarczającym motorem i ze nie chcę już spędzać wieczorów w pracy. Nie chcę aby kurs akcji decydował o moim samopoczuciu. To co wydawało mi się moim życiem … tak naprawdę w ogóle mnie nie interesowało.

Jestem teraz o wiele szczęśliwsza… dlatego tez muszę napisać tą notkę, dla wszystkich osób, które boją się zacząć od nowa.

Każdego dnia można odkrywać siebie. I codziennie zdecydować się kim chcemy być.

1 ) Nie boj się zacząć od zera

Jestem lekarzem, prawnikiem, mam problemy z schudnięciem, jestem nerwusem, tkwię w jakimś związku – i nie jest Ci z tym dobrze?
Każda etykieta nic nie jest warta. Szkoda czasu na kolejny dzień życia z etykietą. Nie dajmy się zdefiniować przez wybory z przeszłości.
Ja byłam straszliwym nerwusem. Mogłam się pokłócić z każdym od taksówkarza po kolejnych narzeczonych.  Ta nerwowość zupełnie zniknęła ze zmianą pracy i zmianą sposobu odżywienia… banalne ale prawdziwe. Mniej kawy i stresu w pracy i stałam się dużo spokojniejszym i szczęśliwszym człowiekiem.
Twoje rozwiązanie może być zupełnie inne… ale nie o to chodzi. Najważniejsze się to żeby się nie bać zmienić wszystko i zacząć od zera. Warto.

2 ) Zacznij robić to co naprawdę lubisz. Nie martw się, jeśli nie masz pasji do wszystkiego bądź masz pasję do kilku rzeczy.

Masz pasję do zdrowia. Zacznij tam. Podejmij małe kroki. Masz pasję do kilku rzeczy a więc połącz je i znajdź swoją niepowtarzalną niszę. Jeżeli wykonujesz pracę, którą kochasz i sukces przyjdzie automatycznie.

3) Jesteś odpowiedzialna/y za swoje szczęście

Szczęście długo było dla mnie zależne od innych – od moich rodziców, stopni w szkole, akceptacji otoczenia, uznania zawodowego, stanu konta. Dopiero niedawno nauczyłam się „manipulacji” szczęściem. To my decydujemy co i jak na nas wpłynie i czy nas dotknie. To jest tylko nasza decyzja czy złośliwe opinie innych weźmiemy do siebie i będziemy się nimi przejmować.

4 ) Kiedy można zacząć i powiedzieć od dzisiaj będzie „NOWE JA ! “, gdzie „nowe ja” to nowa kariera ?

Dzisiaj!

Oczywiście nie możemy mieć złudzeń. Będziemy mieli wiele porażek i niepowodzeń przy zmianie swojego życia. Ale więcej uczymy się z porażek.
Bardzo ważne: Nie ma pośpiechu.

Będziesz odkrywać sobie wiele razy w życiu.

Wymyślanie siebie na nowo jest procesem, który nigdy nie powinien się zatrzymać.

I to jest w życiu najwspanialsze.

18 comments

  1. Bardzo pozytywny post. Przeczytałam go chyba ze trzy razy. Kiedy już człowiek zbierze się na odwagę by coś zrobić, każdy podpunkt się sprawdzi. Czekam kiedy to u mnie nastąpi:)

    Ps. Zdecydowanie pozyskałaś nową fankę:) Z zaciekawienie przeczytałam większość notek. I dzięki Tobie odkrywam Nowy Jork. Miasto, w którym kiedyś chciałabym zamieszkać i spełniać marzenia. Pozdrawiam 🙂

  2. Podpisuję się rękoma i nogami pod tym postem. Ja też wymyśliłam siebie na nowo i teraz jestem na drodze do celu. Pewnie, że nie jest łatwo, ale napewno warto. Też nie zakładam, że to ostatnia zawodowa zmiana w moim życiu.

  3. Piękna notka Droga LTS .. to jest bardzo ważne aby pamiętać, że jesteśmy sami odpowiedzialni za nasze szczęście .. fajnie jest dzielić się szcześciem z kimś bliskim sercu lecz jeśli całe nasze szczeście polega na kimś lub czymś często nie kończy się to dobrze i desperacko trzymamy się kogoś lub czegoś a szczęście i harmonia umykają .. to oczywiście jest bardzo trudne wyczuć gdzie jest ta równowaga :^)
    wiele gratulacji dla zmian :^) .. no i pytanie czy może powiedzmy czerwone winko może pozostać i powiedzmy zneutralizować nadmiar kawy :^) .. no bo niektórzy to nic a nic bez kawy ;^))

  4. Post tak banalny, a zarazem tak wartościowy. Rady w nim są niezwykle proste, a jednak z jakiegoś powodu trudno nam żyć według nich. Czy to społeczeństwo nas ogranicza, czy my sami przyzwyczajamy się do sytuacji i nie staramy się jej zmienić (bo zmiany zawsze wymagają wysiłku)?

    Dziękuję za ten post. Najbardziej wzięłam sobie do serca wskazówkę 3) “Jesteś odpowiedzialna/y za swoje szczęście”. Tak często odpowiedzialność za swoje życie “zwalamy” na innych.

    Ja cały czas buduję własne szczęście i z własnego doświadczenia powiem, że warto wychodzić poza wcześniej założony plan, wychodzić poza schematy wcześniej przez nas przyjęte lub (jeszcze gorzej) nam narzucone. Na szczęście trzeba sobie zapracować, ono samo nie przychodzi. Pozdrawiam serdecznie! 🙂

  5. Uwielbiam takie posty..niosą ze sobą prawdę tak oczywistą, że czasami aż boli gdy zdarzy mi się podążać w przeciwnym kierunku…Wiedze mam w małym paluszku…gorzej z przełożeniem na realny świat…Ale próbuje, nie powiem. .pzdr ciepło i ..świątecznie 🙂

  6. Bardzo fajny, budujący post. Niby wszystko takie proste i oczywiste…. a jednak dobrze usłyszeć to od kogoś innego 🙂

    Z nami, emigrantami, jest tak, że chyba każdy z nas wraz z lotem za ocean musi wymyślić siebie na nowo. Wszystko, co do tej pory było ważne, w czym byliśmy dobrzy, całe nasze wykształcenie…. wszystko bierze w łeb w mniejszym lub większym stopniu i wraz z postawieniem stopy na amerykańskim gruncie musimy sobie wszystko na nowo ułożyć. Niektórzy traktują to jak najgorsze zło, a może tymczasem powinniśmy traktować to jako kolejną szansę na poznanie czegoś nowego i odkrycie jakiejś części siebie?

    Mieszkam w USA trochę ponad 2 lata. W Polsce miałam skończone dobre studia, tu musiałam zacząć wszystko od nowa i choć trochę zaczęło się rozkręcać, dalej jestem na początku drogi. Ale nie żałuję, fajnie jest być znów jak dziecko i wszystkiego się uczyć 😀

  7. Cieszę się, że znalazłam Twojego bloga. Szukałam właśnie informacji o tym, jak zacząć życie od zera w NYC, bo chyba mnie to czeka. Mój chłopak, który jest Amerykaninem, za nic nie chce się przenieść do Białegostoku 😉

  8. Post jest bardzo pozytywny i bardzo amerykański 🙂 Trudno spotkać takie podejście w Europie, choć na pewno zdarzają się tacy ludzie. A tak z ciekawości – kiedy była Pani w Warszawie to podejście to było inne, czy “nauczyła” się go Pani w NYC? Pozdrawiam

  9. Miesiąc temu podjęłam decyzję o zmianie zawodu i rozpoczęciu kariery od nowa. W Polsce jest znacznie trudniej, pracodawcy nie są przychylnie nastawieni do osób ok. 34-40 roku życia i zmieniających zawód… Miejmy nadzieję, że coś się zmieni …

Porozmawiajmy :)