Znaleziono czerwoną, chłopięcą czapeczkę…

Tak brzmi tytuł ogłoszenia na jednym z forum dla rodziców z Brooklynu, z Park Slope. Przechodzeń znalazł dziecięcą czapeczkę na ulicy i w dobrej wierze zamieścił o tym ogłoszenie na lokalnym forum.

Park Slope, dzielnica Nowego Jorku położona kolo parku, z dobrymi i publicznymi szkołami, jest jedną z bardziej pożądanych okolic do mieszkania przez rodziców. A miejscowe forum internetowe jest bardzo aktywne. Forum liczy około 4,000 uczestników, którzy z reguły dyskutują metody wychowawcze.

Ktoś znalazł czapeczkę i zapewne w dobrej wierze zamieścił ogłoszenie zatytułowane „Znaleziono czerwoną, chłopięcą czapeczkę”… I to ogłoszenie wywołało żarliwe dyskusje, a co gorsza i atak na biednego przechodnia.

Forumowiczka o imieniu „Lisa” poczuła się wyjątkowo dotknięta, ze została określona “płeć” czapeczki. Dlaczego przechodzeń napisał ze jest to „chłopięcą czapka? Czy jakby była różowa to wtedy dziewczęca?” – ironicznie zapytała Lisa.

„Przyjmowanie założenia, ze dziewczynki muszą nosić róż, kwiatki, koronki jest bardzo szkodliwe i powoduje utwierdzanie szkodliwych stereotypów w społeczeństwie.” – czytamy dalej na forum.

Kolejny forumowicz dodał: ”To takie właśnie z pozoru niewinne komentarze, jak to ogłoszenie, uważam za najbardziej szkodliwe.”

Kolejny członek forum stanął w obronie przechodnia i stwierdził, ze taka skrajna polityczna poprawność sprawia ze ludzie są stawiani pod ścianą.

Wywiązała się gorąca dyskusja. Część osób twierdziła, ze ostrożność jest wskazana w stosunku do „starszych dzieci”. Co do młodszych nie ma to takiego znaczenia. Kolejna osoba twierdziła ze przecież nie można określić wieku dzieci na podstawie samej czapki bo „mniejsze dzieci często mają duże głowy”.

Kolejne osoby zaczęły dzielić się osobistymi doświadczeniami w kwestiami tożsamości płci. To był wspólny wątek pomiędzy dwoma stronami konfliktu: “Obie moje córki miały tyle włosów ze często były mylone z chłopcami”, napisała jedna z matek wspominając trudności związane z tożsamością płci jej dzieci.

Kolejna mama poruszyła kwestie plakatów na których są chłopcy i komputerowe gry. Stwierdziła ze takie podejście dyskryminuje dziewczynki bo zakłada się, ze będą gorsze z matematyki.

„Prawdziwymi przegranymi są dziewczynki z Park Slope!” – brzmi kolejna dramatyczna wypowiedz. Inna mama dodała, ze to jest tez krzywdzące dla chłopców bo „zabija” ich kreatywność.

# #

Tożsamość i płeć właściciela czerwonej czapki pozostała tajemnicą.

# #

Sześć dni później inny członek forum doniósł, ze zgubił jasnoniebieski kapelusz z pomponem. W swoim liście na forum nie podał, które z bliźniaków (chłopiec czy dziewczynka) zgubiło czapkę, opisując go jedynie jako “niemowlęcy kapelusz.” W ​​odpowiedzi, jeden z forumowiczy stwierdził, że nie powinno się używać słowa „kapelusz” nazywając czapki robione na drutach … 

18 comments

  1. Polityczna poprawność…Ludzie chcą być tak bardzo “poprawni”, że aż im odbija. Pamiętam, jak przygotowując w pracy grupę 20-30 fikcyjnych profili testowych dla strony, która miała służyć w przyszłości do oceniania restauracji, klubów i wszelkiego rodzaju atrakcji miejskich, wywiązała się dyskusja…Dostaliśmy do opracowania te fikcyjne profile na stronę, wśród nich był profil mężczyzny – geja, i spragniona poprawności koleżanka z pracy stwierdziła, że musi być też wśród profili kobieta – lesbijka…Nie mam nic przeciwko, ale czy naprawdę wśród każdych 20-30 osób zawsze znajduje się taka osoba? Nie sądzę, i nie jest to chyba warte dyskusji i marnowania czasu na przygotowywanie nowych profili…Nie wiem nawet, czy byłoby to tak ważne dla lesbijek…Ale ludzie chcą pokazać, jak bardzo są postępowi i uświadomieni, i nie przepuszczą żadnej okazji, żeby komuś coś wytknąć na tym polu…Żal.

    • Dokładnie, mogła być to fikcyjna forumowiczka…ale komuś zależy na tym, żeby zamieszać w głowach. Mamy być liberalni i wyemancypowani. A to nijak się ma do taktu. A przecież żyjemy tu i teraz. Wychowanie, tradycja, kultura. Co komu przeszkadzają kolory? Ja lubię wszystkie:) a różowy w Holandii to kolor dla chłopców;)
      Niedługo będziemy żyć w enklawach z ludźmi, którzy myślą jak my, maja podobne zasady i chcą tak wychowywać dzieci.
      Juz to widać. Są szkoły gdzie jest selekcja dzieci i rodziców. W pracy podobnie – podobny profil…i nie wolno rozmawiać o polityce, religii, kulturze, historii – diversity… To o czym mamy rozmawiać? O jedzeniu, o tv, o mam talent, celebrytach? Kiedys na spotkaniach moich rodziców ze znajomymi były wlasnie takie rozmowy. Tworzył sie dzięki temu moj światopogląd, widziałam, dlaczego inni inaczej myślą i uczyłam sie szacunku i tolerancji. Teraz to jest nie do pomyślenia, bo ma byc pozytywnie i miło. Wtedy tez było miło, były gorące rozmowy i powrót do miłej atmosfery. Czy my to potrafimy? ….

  2. Ja to jestem z innej bajki…nie kumam takich pierdół…ludzie naprawde nie mają większych problemów? To ja bym musiała każdemu dawac w ryj kto nazywa moją 9mczną córeczkę :”jaki sliczny chłopiec” – nawet jak jest w różowym berecie..

  3. Ha, ha, ha! Niech przyjadą do Polski, to niezależnie czy chłopięca, czy dziewczęca to ją po prostu “zwędzą”, a nie będą szukać właściciela i problem sam by się rozwiązał.

  4. Ja mam czasami wrażenie, że ludzie mają za dużo czasu i dlatego się tak angażują się w takie dyskusje. Tyle jest prawdziwych problemów na świecie a ludzie nie śpią po nocach bo rozkminiają czy i jak bardzo różowa sukienka wpłynie negatywnie na rozwój emocjonalny 3-miesięcznego bobasa 🙂

  5. Z ludzi sa takie potwory, ze uczepia sie wszystkiego i wszedzie, byle tylko kogos ukluc i wywolac dyskusje, ktora w zasadzie do niczego nie prowadzi… A biedny przechodzien chcial po prostu oddac czapeczke… 😉

  6. W liceum nosilam krotkie wlosy, na dodatek siedzialam zawsze w lawce z jakims kolesiem. Podchodzi nauczyciel do nas, my mamy glowy opuszczone nad zeszytami, bo cos notujemy i w pewnym momencie slysze jak nauczyciel pyta “jak tam chlopcy?” … Do kogo mam kierowac zazalenie? 😉

  7. […] W okolicy mamy poza parkiem mamy Brooklyn Botanic Garden, Brooklynskie muzeum i Biblioteke Centralną także jest to jedna z najbardziej pożądanych dzielnic przez nowojorskich rodziców. . Tutejsze mamy znane sa z „walki” o prawa rodziców. Kiedyś opisałam dokąd może doprowadzić takie skrajne podejście w walce o równouprawnienie tutaj. […]

Porozmawiajmy :)