Ile zarabiają blogerzy w Stanach?

url

W Polsce ostatnio rozgorzały dyskusje na temat kto i ile powinien zarabiać. Czy celebryci powinni zarabiać więcej niż lekarze? Czy blogerzy powinni zarabiać więcej niż dziennikarze?

Kwestia zarobków jest zawsze gorącym tematem, nie tylko w Polsce. A wysokość pensji niektórych blogerów powoduje wypieki na policzkach. Dlaczego taka studentka-szafiarka (często nawet bez magisterki!) za “zamieszczenie kilku zdjęć” na swoim blogu ma dostawać więcej niż jej profesor na uniwersytecie? Otóż dlaczego:

(P.S. Full disclosure: tu będzie o wpływowych blogach, czytelnicy wiedzą, ze mój blog jest bardzo młody (nawet nie 6-miesięczny) i autorka zamieszcza tu posty głownie dla przyjemności, aczkolwiek przeprowadziła jedną i to bardzo udaną kampanię dla brytyjskiej firmy na swoim anglojęzycznym blogu)

Wracając do tematu: Dlaczego?

1. Dlatego, ze przygotowanie jednego ale dobrego, szafiarskiego postu zajmuje co najmniej jeden dzień. Przygotowanie stylizacji to około 3 godziny pracy, zrobienie zdjęć, obróbka to kolejne 3-4 godziny. “Produkcja” takiej szaflarskiej notki to cały dzień pracy. Uwierz mi (próbowałam-:) jeżeli wyjmiesz kilka ciuchów z szafy i zamieścisz zdjęcia na blogu to nie zainteresujesz czytelników.

Do tego dochodzi śledzenie trendów, czytanie innych blogów, zamieszczenie zdjęć na LookBook-u i prowadzenie fanpage’a na Facebooku i etc. Dobra blogerka śledzi i komentuje tez inne blogi.

2. Ba, żeby notkę ktoś przeczytał – to taka blogerka pracowała nad budową swojej społecznosci prawdopodobnie kilka lat. Najbardziej wpływowe blogi to te z przynajmniej 5-letnią historią.

3. Spójrzmy na liczbę komentarzy – pod niektórymi blogami szafiarskimi czy kosmetycznymi ( w Polsce i nie tylko) jest kilkaset komentarzy (i to pod każdym postem). Każdy z tych postów wymaga przeczytania a niektore odpowiedzi.

Prowadzenie takiego bloga to jest jak zarzadzanie małym przedsiębiorstwem.

4. Najważniejszy punkt. Czytelnicy ufają blogerom. Ostatnie badanie za Stanów dowodzą, ze czytelnicy ufają blogerom na równi, a nawet nieznacznie bardziej, niż swoim przyjaciołom (!). Zaskakujące wyniki – ale po chwili zastanowienia łatwe to zrozumienia.

Nasz przyjaciel zarekomenduje nam produkt, który lubi. Bloger aby pozostać na topie musi śledzić wszystkie trendy i zarekomenduje nam produkt, który jest naprawdę najlepszy. Mając doświadczenie w użytkowaniu innych produktow przedstawi tez plusy i minusy, także łatwiej będzie nam będzie podjąć decyzję.

5. Bezkompromisowość – blogerzy nie mają szefów, nie ma tutaj innej polityki niż – bloger i jego czytelnicy. Większość (powtarzam większość) blogerów nie zarekomenduje produktu, którego sami by nie używali. Jednorazowy zastrzyk gotówki nie jest warty utraty społeczności nad która pracowali latami.
W Stanach wpływowi blogerzy otrzymują średnio 10 propozycji współpracy tygodniowo (50% badanych blogerów ma średnio do 10 propozycji współpracy tygodniowo). Ponieważ publikują oni średnio 2-3 posty tygodniowo to większość propozycji współpracy jest odrzucana.

Z moich prywatnych rozmów z blogerami wynika, ze dopasowanie produktu do stylu bloga jest najważniejszym czynnikiem decydujacym o sukcesie kampanii. (P.S. Dlatego tez, kochani pracownicy social media czytajcie blogi!)

6. Ale wracając do tematu postu. To ile zarabiają faktycznie amerykańscy blogerzy?

Średnio bloger zarabia $500-1 000 za notkę. Jeżeli jest to bardziej wpływowy bloger to $5 000-6 000 za notkę. A „super” bloger nawet $200 000 za kampanię. Nie, nie przestawiły mi się zera, nawet do 200 tysięcy USD.

80% blogerów w Stanach zarabia mniej niż $10 000 rocznie, tylko 11% zarabia więcej niż $30 000 rocznie ale z tego az 4% zarabia więcej niż $100 000 rocznie.

Tak wygląda dokładna statystyka*:

  • 52% blogerów zarabia mniej niż $1 000 rocznie (co oznacza, ze ponad polowa blogerów w Stanach w praktyce nie zarabia nic na swoich blogach)
  • 20% blogerów zarabia mniej niż $5 000 rocznie
  • 10% od $5 000 do $10 000 rocznie
  • 7% od $10 000 do $30 000 
  • 7% ponad $30 000 ale mniej niż $100 000 
  • 4% zarabia ponad $100 000 rocznie

Z tego podsumowania widać, ze tylko relatywnie niewielka cześć blogerów w Stanach może utrzymać sie z blogowania, ale za to najlepsi są bardzo przyzwoicie wynagradzani 🙂

Ciekawe jest to ze nadal dominującą forma zarobków blogerow w Stanach są banery reklamowe.

xo

*Dane o zarobkach rocznych blogerów pochodzą z badanie grupy 6000 amerykańskich influencerów, z ktorych przynajmniej 88% prowadzi bloga przeprowadzonego przez Technoratimedia

0 comments

  1. Uf, dobrze ze pisalas o stanach, bo gdyby napisac to ogolnie, to by czytelnicy nawet polskim blogerkom kosmetycznym na ich” zarobki” patrzyli… ;-). A tak to dostaje nam sie tylko za to ze przyjelysmy krem warty uwagi… 🙂

    Buziaki

  2. Dobrze wyłuszczone powody i opisany czas notek. Jak zwykle;) W Pl podobnie się ma kwestia zarobków z tego co się orientowałam. Ostatnio czasu właśnie na blog mi brakuje :X
    Najważniejsze to chyba stwierdzenie, że nie opłaca się dla paru stówek tracić budowanego latami zaufania:)

  3. blog pochłania dużo czasu, nawet nie samo pisanie postów czy zdjęcia, tylko samo istnienie w społeczności 🙂 ja przed blogiem i tak siedziałam w tym parę h dziennie hehe, ale nie myślę o pieniądzach, nie lubię presji w tym temacie, wystarczy że mam w pracy, blog ma być relaksem, ale rozumiem ludzi dla których jest sposobem zarabiania – takie połączenie hobby z pracą

  4. WOW!
    No jest to ciekawy temat, jednak prawda jest taka, ze tylko nieliczne blogi zarabiaja tyle, aby ich autorzy mogli sie utrzymac
    w wiekszosci blogi sa prowadzone dla przyjemnosci autora, bo ilosc poswieconego czasu nie jest relatywna do zarobionych pieniedzy 😉
    w kazdym badz razie swietne wypunktowanie!

      • tym bardziej jak notki ukazuja sie praktycznie codziennie 😛 … w sumie nie mialabym nic przeciwko zarabianiu na blogu ale kosmetycznych raczej to nie dotyczy… a pozatym ja bym musiala albo takiego bloga prowadzic w pl albo pisac po niemiecku na Niemcy 😉

        a mi to sprawa ciage frajde i dopoki tak bedzie to bede pisac… nawet jak oznacza to glownie wydatki… z drugiej strony mam ciagle sporo radosc, jak widze ilosc osob, ktora mnie odwiedza 🙂 … to mobilizuje samo z siebie 🙂

  5. Appreciating the time and effort you put into your website and detailed information you
    provide. It’s awesome to come across a blog every once in a while that isn’t the same unwanted rehashed material.
    Great read! I’ve bookmarked your site and I’m adding your RSS
    feeds to my Google account.

  6. Ja chyba tego i tak nie moge pojac.
    Szafiarka – mloda dziewczyna ktora powyciaga z szafy ciuchy, poprzebiera sie, porobi zdjecia, obrobi zdjecia, wklei do posta.
    Blogerka kosmetyczna – maniaczka, ktora i tak kupi te wszystkie kosmetyki.
    Lekarz – czlowiek od ktorego zalezy czesto zycie i jakosc zycia innych ludzi.
    Czy naprawde myslac o tych zawodach (o ile blogowanie mozna nazwac zawodem) mozna napisac ze praca blogerki jest pracochlonna i meczaca? Czy mozna te prace ze soba w ogole porownac?
    Wplyw blogera:
    na mnie – 0,00001%
    Chetnie poczytam dobry blog, jak na przyklad Twoj 🙂 Jest super.
    Ale jesli nawet napiszesz ze kawa Starbucksa jest super i polecasz jej picie, to nie zmienie swojego zdania o tej kawie i nie zaczne jej pic (to tylko przykladowo wybrany “towar”).
    Jestem osobnica ogolnie odporna na marketing w kazdej postaci i chyba nie jestem w stanie pojac ludzi ktorzy daja na siebie wplywac komukolwiek. Jesli chce cos kupic to dlatego ze to lubie, podoba mi sie, odpowiada mi sklad kosmetyku, jest dobrej jakosci itd itd, Ale nie kupie czegos dlatego ze ktos o tym napisal albo ze jest reklamie. Mam swoj mozg i staram sie z niego korzystac. I tego wielu czytelnikom blogow i ogladaczom reklam zycze…

  7. Bardzo fajny post! Dziękuję za jego umieszczenie 😉 Pomimo, że blogowanie sprawia mi ogromną przyjemność i jest to moje hobby, to wymaga ode mnie dużo czasu i wysiłku, czego normalnie ludzie sobie nie uświadamiają, zazwyczaj mówią coś w stylu “siedzisz i wstawiasz fotunie” 😛 Chciałabym to robić ;D niestety praca 8 h dziennie i dojazdy z pracy do domu długo zajmują, a po pracy jestem zazwyczaj zbyt zmęczona lub zajęta, żeby cokolwiek robić. Bardzo ubolewam, że nie mam tak dużo czasu ile bym chciała, żeby wstawiać “fotunie” do sieci 😉 Pozdrawiam serdecznie! Świetny blog!

  8. Hej:) Myslisz ze jest sens prowadzenia bloga po angielsku mieszkajac w Polsce? Sa w takim wypadku jakiekolwiek szanse na ‘zauwazenie’ i oferty wspolpracy z zagranicy? PS Uwielbiam Twojego bloga!

    • Ilo, myślę ze musisz myśleć o czytelnikach bardziej niż o ofertach. Dla kogo byłby ten blog? O czym? Kto by go czytał?
      Dla firm najważniejsza jest liczba czytelników. Nie ma znaczenia czy piszesz z Polski czy ze Stanów. Z definicji nawet największe Polskie blogi sa bardzo małe w porównaniu do blogów pisanych po angielsku, także jeżeli chcesz zabiegać o zachodnie przykładowo amerykańskie firmy musisz pisać po angielsku. Powodzenia!

Porozmawiajmy :)