Czy można pogodzić karierę i rodzinę

url-1

Jakiś czas temu moja koleżanka z Belgii wysłała maila z bardzo ciekawym artykułem o wyborach życiowych, przed jakimi stajemy, napisany przez byłą panią doradcę Obamy ds. polityki międzynarodowej, profesor na Princetown University. (link tutaj)

Email był wysłany do dość dużej grupy kobiet i wywołał burzę dyskusji. W krążących listach przeważała jedna opinia – rodzicielstwa i kariery nie da się pogodzić.

Zacytuję jedną z wypowiedzi (oczywiście anonimowo), o której często myślę: “Ja jestem właśnie tym beznadziejnym przykładem, który dał się wkręcić w “Take it all”. Byłam Matką i Busines Woman jednocześnie … Pamiętam jak ryczałam bezsilnie stojąc w korku za Gdańskiem kiedy dowiedziałam się, że mam bardzo chore dziecko w Krynicy Górskiej (chyba ok 600km odległości) będące tam razem z histeryzującą Babcią. Do tego doszły jeszcze później problemy z nauką,uczuciami i komunikacją w rodzinie…”

Email kończył się, tym ze autorka musiała zmienić prace na mniej stresującą i mniej dochodową. „I oczywiście, ze nie jest to proste dla fajnej/mądrej babki pożegnać się z zewnętrzną, “celebrycką” aktywnością:( … ”

Wiele z kobiet biorących udział w dyskusji stwierdzało, ze aby zostać partnerem w firmie bądź zajmować inne znaczące pozycje na firmowej drabinie musiały niesamowicie się poświęcać. Często jeżeli nawet brały przerwę – powiedzmy 2 letnia – na wychowanie dzieci to później musiały się rzucić w wir pracy , co oznacza, że prawie w ogóle nie widziały swoich dzieci, wychowywanych przez opiekunki.

W mailowym łańcuszku pojawiły się nawet dość mocniejsze wypowiedzi, że kobiety są “womb victims” czyli „niewolnicami/ofiarami macicy” i, ze im jest trudniej niż mężczyznom pogodzić się z faktem, ze ich dzieci są wychowywane przez opiekunki.

Ja nie mam dzieci, a wiec nie zabrałam głosu w tej dyskusji. Ale jednak czytając ten artykuł i wypowiedzi koleżanek nie mogłam przestać się zastanawiać – czy naprawdę dotyczy to tylko kobiet? Czy mężczyźni mogą mieć wszystko?
Czy ktokolwiek może mieć wszystko?

Przecież mężczyźni wybierając karierę zawodowa tez nie widują dzieci, zapracowani starzeją się szybciej ba liczba zawałów serca u mężczyzn jest wyższa niż u kobiet.
Dlaczego często zakładamy ze im jest dużo łatwiej? Ba ja bym się nawet pokusiła o stwierdzenie, ze jest im trudniej; jeżeli mężczyzna zdecydowałby się na wychowywanie dzieci, będąc na utrzymaniu kobiety – to spotka się ze znacznie mniejsza przychylnością społeczeństwa niż kobieta zatrudniająca opiekunki na cały etat.

Nikt nie ma wszystkiego. Ani mężczyźni, ani kobiety – wszystko jest pochodna naszych wyborów, bez dwóch zdań często bardzo trudnych.

Ja swoją karierę tez trochę porzuciłam dla życia prywatnego. Przenosząc się do Stanów w wieku 30+ (z dużym plusem) musiałam zaczynać wszystko od nowa. Po kilku latach zmagań, łącznie z nieudaną próbą otwarcia własnej firmy w końcu mam pracę którą bardzo lubię. Nie jest to wysoce płatna praca na Wall Street, o której swojego czasu marzyłam, ale wolny czas z moim mężem i przyjaciółmi jest dla mnie bezcenny. Moja decyzja była poprzedzona szeregiem rozmów i rozważaniem rożnych opcji. Oczywiście nie jest zawsze łatwo – ale kto z nas czasami nie zastanawia się nad słusznością swoich własnych wyborów?

Dzisiaj dodatkowo LinkedIn opublikował wyniki badan wypowiedzi aktywnych zawodowo kobiet i okazało się ze dla większości współczesnych, młodych kobiet najważniejszy jest balans pomiędzy pracą-a-życiem.
Zgodnie z badaniem jest to bardzo duża zmiana w porównaniu do wyników tego samego badania przed 5 laty kiedy to “wysokość pensji” znajdowała się na pierwszej pozycji na tej liście. Ciekawe jest tez to, ze przed 5-10 laty nikt nawet nie mówił o balansie pomiędzy życiem rodzinny a zawodowym … może pokolenie młodych kobiet lepiej to rozumie.

A jeżeli kobieta mająca wymagającą karierę i chce mieć dzieci to czy to jest możliwe? Oczywiście ze tak! Nie zawsze będzie to łatwe i przyjemne, często będzie się wiązało z trudnymi wyborami. Tak jak dla nas wszystkich, innych zwykłych śmiertelników. Wszyscy musimy ponosić konsekwencje naszych wyborów i poświęcać coś żeby osiągnąć coś innego w zamian. I co najgorsze robimy to nie mając pełnej wiedzy, nie wiemy czy nasze wybory są słuszne i czy nie będziemy ich żałować. Wszyscy mamy pod górkę, mężczyźni, kobiety, kobiety z dziećmi i bezdzietne – bez konieczności wieszania tego na krzyżu feminizmu.

Link do artykuliku załączam poniżej, lojalnie ostrzegam, ze jest bardzo długi. Naprawdę podziwiam, ze można mieć wymagającą pracę, dwójkę dzieci i pisać tak długie teksty.
http://www.theatlantic.com/magazine/archive/2012/07/why-women-still-cant-have-it-all/309020/4/?single_page=true

0 comments

  1. Mistrzowska puenta – twoja. Tekst do poczytania zostawiam sobie na wieczór. Mam impresję – jestem bezdzietną singielką, freelancerem (free-leserem) i przez kilka dni nie będę mogła wykombinować kilku minut dla przeczytania go. Tymczasem pracujące matki – przeczytają, skomentują, przeczytają teksty żrodłowe, oraz kilka podlinkowanych blogów, nie mówiąc już o rutynie – czyli zupie, podcieraniu nosa i pupy, tworzeniu biznesplanów, układaniu klocków, słuchaniu o problemach w pracy męża, usypianiu, karmieniu piersią, robieniu raportów na wczoraj. I jeszcze pomalują paznokcie. Jesli kiedykolwiek (i mean – soon) bede potrzebowała coacha -to biorę matkę dzieciom.

    • Tez tak mam. Niestety. Najgorsze co może mi sie przydarzyć to za dużo czasu i możliwość wyboru – zawsze wybiorę wieczór na kanapie i kolejny odcinek the wire 🙂 Co do pracujących mam zgadzam się w zupełności.

  2. Całe życie jest pasmem poświęceń, dla wszystkich. Jako młoda mama, wymyślam właśnie plan jak tu pogodzić to życie zawodowe i osobiste. Dla mnie ważne jest by zrobić sobie listę priorytetów, co dla kogo jest ważne. Jestem dzieckiem zapracowanych rodziców, którzy właśnie poświęcili życie rodzinne dla pracy zawodowej, teraz rozumiem więcej. Przez lata jednak kotłowała się we mnie gorycz i żal do rodziców, że mnie zostawili. Wiem, czego mi brakowało i co chce dać swojej córce, nawet jak będę pracować. Uważam, że czas poświęcony na rozmowę i uważność w życiu rodzinnym popłaca. Na pierwszym miejscu dla mnie jest rodzina, bo to z nią spędzę całe życie, a nie z pracą… Mądrze ustawiony plan działania w pracy, na co nigdy się nie zgodzę i czego nigdy nie zrobię… Co prawda, za 26 lat gdy moja córka będzie w moim wieku, sama mnie rozliczy jak mi te starania wyszły….

    • Ja tak myślę ze dzieci w pewnym okresie życia są zawsze niezadowolone, bez względu co zrobimy ani co wybierzemy. W pewnym momencie coś się zmienia i rodzice spadają z piedestału, żeby później, oczywiście, jak się starzejemy na ten piedestał wrócić. Ja pamiętam, ze żałowałam z kolei ze moja mama nie pracowała i byłam takim „wychuchanym maleństwem”. Dlatego najważniejsze, jest tak jak piszesz, szczera rozmowa z samym sobą i partnerem o priorytetach. Wszystko jest możliwe jak tylko wie się co jest najważniejsze. Gratuluje planu! Pozdrawiam serdecznie.

  3. I am so interested that this is a woman’s issue. If a couple decides to have a child, somebody has to take care of it, or at least be the primary person to take responsibility for it. Sometimes men stay home to take care of the kids – I know a high powered exec who has a very happy stay at home dad who is president of the children’s PTO. Meryl Streep is married to a stay at home dad, and unlike many hollywood marriages, they had 4 kids and have stayed together for the duration. But I don’t think anybody should feel they are expected to have a child. It is a major change in the entire way you live and unless you are really rich and plan to hire it out to nanny’s, somebody had best be up for it!

  4. Sama nie wiem, czy mogę zgodzić się z opinią, że facetom jest równie ciężko pogodzić pracę zawodową z rodzicielstwem…Czy nie jest trochę tak, że dziecko, przynajmniej w ciągu pierwszych 5-6 lat życia bardziej potrzebuje matki, niż ojca? I że to od tego, ile czasu matka poświęci dziecku w tym kluczowym okresie w dużym stopniu zależy charakter i rozwój emocjonalny młodego człowieka? Myślę, że tak.
    Facet może i równie mocno tęskni za dzieckiem, gdy musi wyjechać w podróż służbową, ale jego nieobecność nie odbije się na dziecku tak, jak brak czasu ze strony matki.
    Dla mnie w dzieciństwie mama była ostoją, kimś niezbędnym. Tatę kocham równie mocno, ale to, że w ciągu tygodnia nie miał dla mnie czasu nie było aż takim problemem, nadrabialiśmy to w weekendy. Mama za to była ze mną cały dzień (nie pracowała) i nie wyobrażam sobie, że miałoby jej wtedy przy mnie nie być, albo miałaby ją zastąpić opiekunka.
    Moim zdaniem dzieciństwo, w którym rodzice przekazują 90% swoich obowiązków opiekunce czy żłobkom, raczej nie może być do końca szczęśliwe… Dlatego taki dylemat (praca czy dziecko, albo jak to pogodzić) jest dla każdej myślącej poważnie o swoim dziecku kobiety dużym problemem.

  5. dzisiaj rano wysłuchałem w NPR pasjonującego wywiadu z Sheryl Sandberg (po niżej adres do tego wywiadu). Sheryl ma bardzo wiele ciekawych spotrzeżeń i mówi bardzo w zajmiujący sposób .. od razu można wyczuć dlaczego jest COO w Facebook .. jest także mamą dwójki dzieci .. bardzo polecam

    http://www.npr.org/2013/03/11/173740524/lean-in-facebooks-sheryl-sandberg-explains-whats-holding-women-back

    na przdykład powiedziała kilka super anegdotek o korporacjach

    ‘Warren Buffet powiedzia, że miał tyle sukcesów w swoim życiu w inwestowaniu i zarządzaniu bo konkurował tylko z połową ludzi’

    .. Sheryl wspomniała, że w wielu firmach kobiety są na kierowniczych i dyrektorskich stanowiskach ale tylko do pewnego szczebla tylko …
    … kiedy pracowałem nad projektem w Dani, zuważyłem, że nawet tam w bardzo dużej i znanej firmie i w kraju gdzie równouprawnienie kobiet jest wpisane w tkankę społeczną (np premier i wiele tek w rządzie to kobiety) to nawet tam od VP w górę już mniej było kobiet , takie tam obserwacje konsultanta :^))

    pozdrawiam serdecznie

  6. U mnie życie przyniosło wiele zawirowań. Byłam w domu krótko trzymana więc “wyszumiałam się ” na studiach…potem praca, życie na kocią łapę, przyszedł moment zapragnęłam mieć dzieci…wróciłam do pracy i byłam rozdarta że za mało czasu mam dla syna.. Teraz mam dwójkę dzieci, wciąż pracuje i znajduje czas na swoją przyjemność, czyli blogowanie…Kiedy pogodziłam się że po prostu raz rezygnuje z bycia z dziecmi aby mieć czas dla siebie, czasem rezygnuje ze służbowego wyjazdu aby pobyć z dziecmi… Kiedy zaakceptowałam kompromisy żyje się łatwiej i poczucie winy jest mniejsze…A ono chyba często towarzyszy matkom…

Porozmawiajmy :)