Z miłości do piersi :)

Cycki w podkoszulkach, cycki w biustonoszach, cycki pod prysznicem – tak wyglada najnowsza społeczna reklama związana z miesiącem walki z rakiem piersi w Stanach.

Link do reklamy tutaj

tak wygląda w skrócie – w reklamie są widoczne same seksowne biusty … bez twarzy kobiet…

Na koniec pojawia się tylko napis: “Jeżeli tak bardzo lubimy cycki to musimy o nie dbać! Zapytaj kobietę czy poddała się badaniom”.

Ta reklama jest skierowana oczywiscie do mężczyzn. Ilu mężczyzn faktycznie zapyta kobietę czy poddała się badaniom? A ilu będzie oglądało ta reklamę w celach (delikatnie mówiąc) rozrywkowych? Większość oglądających należy do tej drugiej grupy.

Ale ta reklama wzbudziła też (słuszne zresztą) oburzenie kobiet.

Redaktorka z buzzfed zapytała wprost: “What do you think the number of male viewers who jerk off to the ad will be?”

Blogerka z Huffington Post słusznie zauważyła: „27 tys kobiet z rozpoznanym rakiem piersi w Stanach Zjednoczonych tylko w tym roku, 39 tysięcy kobiet zmarło na raka piersi w ciągu ostatniego roku. Pieniądze na promocje walki z rakiem są wydawane na seksistowskie reklamy!”.

To wszystko prawda. Ale ten film obejrzało tysiące zbulwersowanych bądź zaciekawionych kobiet. I taki byl cel. Żadne różowe wstążki nie przypomną nam o raku piersi.

Dla mnie różowe wstążki kojarza się z nuda, przemówieniami Jolanty Kwaśniewska i Twoim Stylem – i nigdy nie namówiły mnie do zrobienia żadnych badan.

O ile uważam się za feministkę. W tym wypadku się zgodzę – ta seksistowska reklama ma na celu tylko kreowanie świadomości o raku piersi.

I ten efekt zostaje osiągnięty.

Napiszcie co myślicie o tego typu kampaniach?  Czy to Was przekonuje?

0 comments

  1. Czy to nie zabawne, jak Amerykanie, obawiaja sie sexualnosci ogólnie oraz w porownaniu do katolickich krajow . . .

    Doskonała reklama, i miła dla oka, oczywiście 🙂

  2. Reklama faktycznie zwraca uwagę na problem, ale tylko na chwilkę. Potem ją wyłączamy i zapominamy. Do mnie osobiście dużo bardziej trafiają drastyczne, brutalne treści, to świadomość i widok tego, co może mnie czekać skłania mnie do badań – nie kilkanaście sekund patrzenia na cycki (które to notabene widuje się teraz wszędzie, już nie tylko we własnym lustrze ale w prawie każdej reklamie, w prawie każdym filmie, w prawie każdej gazecie, więc taki widok to żaden szok ani obrazek godny zapamiętania..)

Porozmawiajmy :)